poniedziałek, 2 września 2013

Szalony Koń (Crazy Horse) - historia życia cz.1


Indianin Oglala Teton Lakota Sioux. Jego indiańskie imię, Ta-sunko-witko lub Tashunca–Uitco, można przetłumaczyć jako Niezłomny Koń lub Nieujarzmiony Koń. Amerykanie nazwali go Crazy Horse. Urodził się około 1842 roku (z według innych źródeł – w roku 1844) na terenie obecnej Dakoty. Syn Szalonego Konia. Miał starszą siostrę i młodszego brata o imieniu Mały Jastrząb. Inny jego brat nosił imię Żelazny Koń.
Niektórzy podaja, że imię jego wywodzi się prawdopodobnie z faktu, że podczas jego narodzin dziki mustang nie­oczekiwanie przebiegł przez osadę, co nie może być prawdą, gdyż do sięgnięcia dziesięciu lat  nosił imię Kędzierawy.
Biały Królik, wspominając o Szalonym Koniu, powiedział:
„Matka Szalonego Konia zmarła, kiedy miał około dwóch lat. Jego macocha, która była również jego ciotką, wychowała go jak własne dziecko.”
19 sierpnia 1854 roku Szalony Koń wziął udział w pierwszym starciu pomiędzy Indianami Sioux a Stanozjednocznikami w masakrze koło Fort Lara­mie w stanie Wyoming.
Mając 17 lub 18 lat Szalony Koń udał się do grupy Indian z Rosebud i pozostał z nimi przez około jeden rok. Następnie wrócił do swoich ludzi. Pytany dlaczego tak się stało odpowiedział, że wrócił, ponieważ zabił Indiankę Winnebago.
Do około 18 roku życia nazywano go Jego Koń Na Widoku, ale to imię nie przylgnęło do niego. Gdy miał około 18 lat, miała miejsce walka z Indianami Arapaho, którzy znajdowali się na wysokim wzgórzu, pokrytym wielkimi głazami i wznoszącym się w pobliżu rzeki. Chociaż był młodzieńcem, zaatakował ich samotnie kilka razy i wrócił ranny, ale z dwoma skalami Indian Arapaho. Jego ojciec, który nazywał się Szalony Koń, wydał ucztę i nadał synowi własne imię. Odtąd ojca nie nazywano już więcej tym imieniem, lecz przezwiskiem Robak.
Od najmłodszych lat Szalony Koń uczestniczył w wyprawach wojennych Indian Oglala Teton Lakota Sioux – najpierw przeciwko ich indiańskim nie­przyjaciołom: Indianom Hidatsa, Crow i Mandan a później przeciwko obrońcom Szlaku Bozemana.
Miał mniej więcej 175 cm wzrostu, postać silną i muskularną. Wyglądał na człowieka pełnego godności i szacunku, ale zarazem surowego, upartego o skłonnego raczej do melancholii. Indianie cenili go niezmiernie za odwagę i wielkoduszność. Podczas ataków na wroga nikomu nie dawał się wyprzedzić. Miał setki przyjaciół, których pozyskał swą hojnością dla biednych i słabych, gdy sam uważał za punkt honoru, by nie posiadać niczego poza bronią. Nigdy nie słyszano, aby jakiś Indian wymawiał jego imię bez oznak najwyższego szacunku.
Opisując Szalonego Konia, jego przyjaciel Pies powiedział:
„Zawsze, gdy byłem z nim w bitwie, Szalony Koń w krytycznych momentach walki zeskakiwał z konia, aby strzelać. Jest on jedynym znanym mi Indianinem, który czynił to tak często. Chciał być pewny, że trafi tam, gdzie celował. Takim był wojownikiem. Nie lubił zaczynać walki, jeśli wszystkiego nie zaplanował i nie był pewny zwycięstwa. Zawsze postępował rozsądnie i walczył bezpiecznie.”
Charakteryzując sylwetkę wodza Pies powiedział:
„Szalony Koń zawsze osobiście prowadził swoich ludzi do bitwy i trzymał się na czele wojowników. Poprowadził wiele ataków i był wiele razy ranny w bitwach, ale nigdy poważnie. Nigdy nie nosił wojennej czapki z piórami. Szaman o imieniu Drzazgi obdarzył go mocą, pod warunkiem, że będzie nosił w bitwie gwizdek z kości orła, jedno pióro i pewien okrągły kamień z otworem. Szalony Koń nosił ten kamień pod lewym ramieniem, zawieszony na skórzanym rzemieniu, który przechodził przez jego barki. We włosach nosił jedno pióro, pochodzące z samego środka orlego ogona. Szalony Koń trzymał zawsze w pobliżu swój karabin. Zawsze próbował zabić jak najwięcej wrogów bez straty własnych ludzi.”
Czerwone Pióro powiedział:
„Znałem Szalonego Konia, kiedy byłem jeszcze małym chłopcem. Nieprzyjaciele zabili pod nim wierzchowca siedem razy, ale nigdy poważnie go nie zranili. Podczas wojennych wypraw nosił na ramieniu mały, biały kamień z otworem, nawleczony na rzemyk z jeleniej skóry. Nosił go pod lewym ramieniem. Został ranny dwa razy, kiedy po raz pierwszy zaczął walczyć, ale nigdy odkąd miał ten kamień. Ofiarował mu go człowiek o imieniu Drzazgi, wielki przyjaciel Szalonego Konia. Mój syn, młody Czerwone Pióro, ma go teraz.”
Pies powiedział też:
„Nigdy nie przemawiał na naradach i uczestniczył w nich bardzo rzadko. Działo się tak bez specjalnego powodu, wynikało po prostu z jego charakteru. Był bardzo spokojnym człowiekiem, jedynym wyjątkiem była walka.
Szalony Koń zawsze osobiście prowadził swoich ludzi do bitwy i trzymał się na czele wojowników. Poprowadził wiele ataków i był wiele razy ranny w bitwach, ale nigdy poważnie. Nigdy nie nosił wojennej czapki z piórami. Szaman o imieniu Drzazgi obdarzył go mocą, pod warunkiem, że będzie nosił w bitwie gwizdek z kości orła, jedno pióro i pewien okrągły kamień z otworem. Szalony Koń nosił ten kamień pod lewym ramieniem, zawieszony na skórzanym rzemieniu, który przechodził przez jego barki. We włosach nosił jedno pióro, pochodzące z samego środka orlego ogona. Szalony Koń trzymał zawsze w pobliżu swój karabin. Zawsze próbował zabić jak najwięcej wrogów bez straty własnych ludzi.
Niski Bizon w wywiadzie udzielonym 13 lipca 1930 roku Pani Eleanor H. Hinmam powiedział:
„Opowiem ci o jednym z wojennych czynów Szalonego Konia, o którym myślę, że był wielki. Było to podczas bitwy z Indianami Shoshone, w której Indianie Shoshone przewyższali liczebnością Indian Oglala. Szalony Koń i jego młodszy brat ochraniali tyły swego oddziału. Po długiej walce pony Szalonego Konia wyczerpał się. Szalony Koń puścił go wolno i młodszy brat, który nie chciał go zostawić, także wypuścił swego pony. Dwóch konnych wrogów pojawiło się przed nim. Doszło do pojedynku. Szalony Koń zwrócił się do swego brata:
- Uważaj na siebie. Ja dokonam fantastycznego czynu.
Szalony Koń dopadł pierwszego Indianina Shoshone, a drugi zdołał uciec. Szalony Koń wziął konie obu Indian Shoshone i razem z bratem dogonił swój oddział. Ocalili siebie i swój oddział, zdobyli dwa konie i skalp zabitego Indianina Shoshone. Wydarzyło się to niedaleko obecnej agencji.
Nigdy nie przemawiał na naradach i uczestniczył w nich bardzo rzadko. Działo się tak bez specjalnego powodu, wynikało po prostu z jego charakteru. Był bardzo spokojnym człowiekiem, jedynym wyjątkiem była walka.”
Pies, Indianin Oglala Teton Lakota Sioux powiedział:
„Gdy byliśmy młodzi, Indianie Oglala podzielili się na dwie grupy, jedną prowadzoną przez Czerwoną Chmurę i drugą kierowaną przez starszego Człowieka Którego Koni Boją Się Wrogowie. Ja i Szalony Koń zostaliśmy z grupą starszego Człowieka Którego Koni Boją Się Wrogowie. Później ta grupa znowu się rozdzieliła na dwie części. Ja pozostałem z częścią bardziej północną, której ja i Duża Droga, a później Święty Nagi Orzeł i Czerwona Chmura, zostaliśmy wybrani współwodzami. Szalony Koń pozostał z południową ćwiartką plemienia. Rada jego odłamu wyznaczyła wodzami Szalonego Konia, Amerykańskiego Konia, Młodego Człowieka Którego Koni Boją Się Wrogowie i Szablę. Było to wiele lat po naszych pierwszych bitwach, gdy zostaliśmy wodzami. Mężczyzna musiał wyróżnić się w wielu bitwach, jak również w czasie pokoju, zanim mógł być wybrany wodzem.”
Było to koło 1865 roku.
Również około 1865 roku Szalony Koń wyruszył w kierunku Białych Gór, zwanych przez Białych Big Horn. Stamtąd udał na wojenną wyprawę, na drugą stronę gór. Towarzyszył mu Pies, który też powiedział:
„Gdy wróciliśmy, ludzie wyszli nam naprzeciw z obozu. Eskortowali nas do wioski i na wielkiej ceremonii ofiarowali nam dwie włócznie, dar od całego plemienia, które zebrało się razem. Każda z tych włóczni miała 300 lub 400 lat i starsza generacja przekazywała je tym z młodszej generacji, którzy najpełniej żyli.”
I tak to Szalony Koń i Pies stali się Kangi Yuha, dzierżycielami dzidy.

C.D.N...

http://www.mojeparfleche.cba.pl/Moje%20Parfleche%20Szab%20-%20Szal.htm

środa, 28 sierpnia 2013

Wierzenia Indian - Mitakuye Oyasin


Słów Mitakuye Oyasin nie trzeba tłumaczyć chyba nikomu, kto interesuje się tym, co związane z rdzennymi Amerykanami. Może jednak warto pochylić się nad dogłębnym znaczeniem tych pięknych słów. Dakotowie wierzą, że my, ludzie jesteśmy spokrewnieni ze wszystkim, co znajduje się na ziemi na równi z rzeczami martwymi takimi jak skała, jak i żywymi, w rozumieniu całej przyrody ożywionej. Jesteśmy spokrewnieni ze wszystkim, co żyje, a w indiańskim rozumieniu jest to bardzo szerokie pojęcie, wszystko jest częścią wszechświata: wody, powietrza minerałów ziemi. My biali ludzie uważamy inne istoty żywe za gorsze, winne służyć naszym potrzebom i nie oczekiwać nic w zamian, z poglądu tego wyłamują się jednak obrońcy przyrody i chwała im za to. Native Americans uważają zaś rośliny i zwierzęta za równie godne życia jak oni sami. Uznają ich za swego rodzaju nauczycieli, którzy uczą jak żyć "Góry, jeziora, rzeki, źródła  doliny i lądy... Wszystko jest pełne nieskończonego piękna. Ptaki, owady i zwierzęta wypełniają świat wiedzą, której pojęcie przewyższa możliwości percepcji człowieka" - mówił Standing Bear.
Indianie widzą świat inaczej niż biali. Uważają, że człowiek potrzebuje w swym życiu okresów ciszy. Czas ten równoważy stany umysłu, ducha i ciała. Natura przemawia do nas jednym, uniwersalnym językiem, który wystarczy tylko chcieć zrozumieć. "Jeżeli wejdziesz w ciszę lasu i sam będziesz pełen ciszy, usłyszysz, co natura ma ci do powiedzenia. Natura nie przemówi do ciebie w twoim języku, pokaże ci tylko jak żyć  nauczy cię wytrwałości i sprawiedliwości" - pisze w swojej książce Jamie Sams - Indianka z plemienia Czirokezów.
"Wielki Duch by pokazać swoje błogosławieństwo dla ziemi, stworzył wszystkie zwierzęta, uskrzydlił ptaki. Nauczmy się rozumieć ich postępowanie i stosujmy ich naukę. Jeżeli otrzymujesz coś od natury, to musisz to w jakimś stopniu zwrócić, przekazać innym. Musisz żyć w wewnętrznej równowadze duchowej i umieć być wdzięcznym innym i naturze za wszystko czego doznajesz w życiu." - pisze Ed McGaa _ Indianin Dakota w jednej ze swych książek
Mitakuye Oyasin to nie tylko wiara, że wszyscy jesteśmy spokrewnieni  ale też głęboki szacunek dla natury i życia

na podstawie "Otwarta rana Ameryki" A. Ziółkowska-Boehm


wtorek, 27 sierpnia 2013

Kartka wytrwana z pamiętnika, czyli myśli o Native Americans



"Bez Rdzennych mieszkańców Ameryka byłaby niczym."

"as i am Cherokee all tribes must stick together for the upcoming battle ahead of us "- 

znalazłam to jako komentarz do jednego z filmów na YouTube i uważam, że te słowa są po prostu cudne. dla nieznających języka parafrazując: jestem Cherokee, wszystkie plemiona muszą trzymać się razem przed nadchodzącą dla nas bitwą.(mam nadzieję, że nie popełniłam rażących błędów w tłumaczeniu:) )

Gdyby każdy wcielił w swoim życiu coś z indiańskiej filozofii, świat stałby się lepszy.

Mówi się, że dobro zawsze w końcu zwycięża, ale jak długo można czekać na ten tryumf? A może odwieczna walka nie zawsze kończy się tak samo? Bo przecież Indian nie można nazwać złymi.

niedziela, 25 sierpnia 2013

pytanie do Boga



Gdzie byłeś Boże?

Gdy bezlitosna prządniczka Los

z krwi i łez

tkała nić ich istnienia.

Dlaczego zamknąłeś oczy Boże

na lata, co dla Ciebie jak dni?

Gdy na szali Przeznaczenia

ważyły się ich przyszłe dni.

I dlaczego 

wciąż je przymykasz na ich cierpienia?

Lecz milczysz Boże.....

odpowiada cisza.....

shania

środa, 21 sierpnia 2013

Szalony Koń cytaty


Po mojej śmierci pomalujcie moje ciało czerwoną farbą i zanurzcie je w świeżej wodzie, aby przywrócić je do życia, inaczej moje kości zamienią się w kamienie, a stawy w krzemienie w moim grobie, ale mój duch będzie wzrastał.


Nie sprzedaje się ziemi, po której chodzą ludzie.


wspaniała wizja jest potrzebna człowiek, który ją ma musi pójść za nią zglebić ja jak orzeł szuka najgłębszego błękitu nieba.

Muzyka Indian Native American - Music - (Shoshone)


poniedziałek, 19 sierpnia 2013

***


I niechbym krwią tych,
co kąpali swe dłonie w krwi waszej,
mogiłę waszą poświęciła.
I niechbym łzami tych,
co przelali morze łez waszych
rany wasze obmyła.
I niechbym cierpieniem tych,
co zakuli w kajdany cierpienia was,
za krzywdę waszą zapłaciła.
I niechbym życie tych,
co gasili iskrę życia waszego
w ogień ofiary całopalnej rzuciła.

Cóż bym osiągnęła?
Cóż bym dostała?
Czy krew przelana
może znów w żyłach zatańczyć.
Czy łzy co spłynęły
mogą zniknąć bez śladu?
Czy cierpienia doznane 
może zabrać wiatr?
I przecież iskry zgaszonej
nie mam mocy skrzesać znów.
I kim bym się stała?
I czym bym była?

Byłabym jak ta,
na których mścić się chciałam.
Byłabym duchem śmierci,
istotą zatracenia.
Zamiast nieść sprawiedliwość,
niosłabym cierpienia.
Umarła za życia,
niegodna waszego spojrzenia.
Bo nie mym prawem zemsta 
mym prawem walka w miłość orężna.
Ofiara z siebie dla was
i jedność z istotą życia.

sobota, 17 sierpnia 2013

indianie i cukrzyca


Aktualna teoria jest mówi, że „oszczędne geny”, sprzyjają otyłości i cukrzycy. Indianie mieli wysoki potencjał do akumulacji tkanki tłuszczowej. Oszczędne geny były potrzebne do przeżycia podczas cyklu uczty-głód. Aktualnie do powstawania cukrzycy przyczyniają się tłuste i słodkie jedzenie.

Naukowcy analizowali skamieniałe odchody amerykańskich Indian i twierdzą, że oszczędny gen nie powstał w wyniku cykli uczta-głód, lecz w wyniku spożywania określonych pokarmów. Badanie pojawi się w najnowszym wydaniu Current Anthropology.

Odkrycia naukowców doprowadziły do wniosków, że niekoniecznie częstotliwość spożywania pokarmu, a rodzaj żywności w głównej mierze przyczynił się do powstania„genotypu oszczędnego”. Czym dieta Indian zawierała mniej włókna pokarmowego, a posiadała dużą ilość posiłków z wyższym indeksem glikemcznym tym było wyższe ryzyko wystąpienia cukrzycy.

Prehistoryczne cywilizacje łowców, zbieraczy, którzy żyli na południowym zachodzie odżywiali się pokarmami bogatymi w błonnik, ubogimi w tłuszcz. Dieta była dominowana przez produkty o niskim indeksie glikemicznym. Zdaniem naukowców taka kolej rzeczy mogła doprowadzić do powstawania „oszczędnych genów”. Wedle powyższych dowodów, hipoteza „ oszczędnych genów” powstałych w wyniku okresów uczta-głód może nie być słuszna.

Wśród potomków Indian istnieje zadziwiająco wysoki poziom osób chorych na cukrzycę typu 2, dwa rasy większy niż u osób razy białej. Aby zrozumieć to należy spojrzeć na dane z analizy skamieniałych odchodów, patrząc na nie dokładnie wiemy co jedli. Indianie z tej jaskini nie doznawali okresów głodu i uczty, spożywali pokarm regularnie przez cały rok. Dieta bogatsza w błonnik charakteryzowała okresy cieplejsze.

Jaskinia Antelope, znajdująca się na północnej Arizonie w przeciągu wieków była domem dla wielu kultur. Dzięki analizie odchodów z tego punktu naukowcy stwierdzili, że mieszkańcy jaskini żywili się kukurydzą, nasionami słonecznika, dzikimi trawami, komosą, amarantusem, opuncjami. Dieta ta zawierała zdecydowane ilości błonnika. Około ¾ odchodów składało się z błonnika nierozpuszczalnego. Żywność dzięki temu, że miała niski indeks glikemiczny, nie zwiększała ryzyka otyłości i cukrzycy. Pojęcie genu oszczędnego jest dyskutowane od ponad pół wieku.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

***




Przez fale oceanu
i niebios przestworza.
Wyciągam ręce do Was
uchwycić pragnę Wasze dłonie.
Świat za ramiona trzyma
od Was odciąga.
Pętami swej nienawiści do nas oplata
i ciągnąć pragnie w otchłań.
Lecz silna Waszą siłą
obrazem Waszym w mym sercu.
Rozrywam pęta, 
wyrywam się z uchwytu.
I ścieżką krętą
pyłem i łzami codzienności usłaną
podążam znów do Was,
by splotły się nasze dłonie.

sobota, 10 sierpnia 2013

Kartka wyrwana z pamiętnika, czyli myli o Native Americans i "Tańczący z wilkami"



Oglądałam a raczej zaczęłam oglądać jakiś czas temu "Tańczącego z wilkami" i nie nastąpi tu teraz długa i nużąca krytyka lub pochwała filmu, ale parę subiektywnych odczuć. Film pokazuje wspaniałych pięknych, szczęśliwych Indian, żyjących w zgodzie z sobą i otaczającą ich naturą. Naprawdę cudowny obraz rodem ze snu, który nasza rasa zmieniła w koszmar. Odebrano Indianom szczęście i wolność a dano smutek i niewolę. Każdego, kto mieni się przyjacielem Indian, żywi do nich jakiekolwiek pozytywne uczucia, a może nawet każdego kto ten film ogląda obraz ten powinien skłonić do przemyśleń, na temat niesprawiedliwej dominacji białej rasy i krzywdy jaką wyrządzała i wciąż wyrządza innym ludom. Tak bardzo biali ludzie skrzywdzili Indian i wciąż krzywdzą, tak wiele im odebraliśmy i tak mało zrobiliśmy by naprawić tą górę błędów, a najgorszy jest kompletny brak skruchy za popełnione błędy i niemal zerowa inicjatywa zrobienia czegoś co zmieni czarne statystyki na lepsze.

Ja osobiście ni mogłam patrzeć na ten film, dlatego obejrzałam tylko połowę. Dlaczego? Bo na każdy uśmiech nakładały mi się smutne twarze, których tak wiele można dostrzec oglądając stare zdjęcia Na każdy obraz wolności serce nakładało obraz rezerwatów. I ta przejmująca scena, kiedy Dakotowie znajdują martwe bizony. Wiem, że takie zachowanie można nazwać skrajnie głupim, ale taka już jestem i nic na to nie poradzę.

Zagłada, dyskryminacja, rezerwat...To co spotkało Indian jest tak okrutne, że nie można sobie chyba tego w pełni wyobrazić, wyobrażenie takie będzie zawsze nieco puste i wybrakowane. Indianie nie zasłużyli na swój los.... nie zrobili nic złego... a na pewno nie aż tak złego, aby tak silnie zostać dotkniętym przez zły los. Dlaczego...? Dlaczego to właśnie oni? Dlaczego to ich to spotkało? Dlaczego...? Ale na to pytanie nie umie odpowiedzieć chyba nikt z żyjących  Jednak może gdyby nie to wszystko to my, którzy kochamy Indian, bylibyśmy innymi ludźmi...

czwartek, 8 sierpnia 2013

wspaniała kulturze prekolumbijskiej Ameryki

Nie dane nam było poznać wielu indiańskich plemion, gdyż odeszły one w mroki historii przed "odkryciem" Ameryki. Szczątki ich kultur i dziejów możemy poznać za sprawą wykopalisk. Na ten przykład za przodków Indian Pueblo uważa się ludy Mongollon i Anasazi z półpustynnych terenów południa kontynentu. Ludy te budowały solidne domy i były doskonałymi garncarzami.
Wywołującym olbrzymie wrażenie świadectwem niezwykłej i stojącej na wysokim poziomie kultury "starożytnych" Indian są olbrzymie kopce ziemne (związane z kultem religijnym) wzniesione przez myśliwskie ludy Adena (1000 r. p. n. e. - 200 r. n. e.) i Hopewell (300-700r. n.e.). Na uwagę zasługują również effigy mounds usypane na ziemi i trwające w swej formie, zdumiewające niebywałym rozmiarem i kształtem, m.in. żab, ptaków i ludzi. Ich całokształt możemy podziwiać dopiero z lotu ptaka. Największym i najsłynniejszym jest Great Serpent Mound usypany wzdłuż rzeki Brusz w stanie Ohio. Wyobraża on węza wijącego się na długości blisko 400m!

wtorek, 6 sierpnia 2013

10 przykazań Indianina







1. Traktuj Ziemię i wszystko, co na niej mieszka z szacunkiem.

2. Zbliżaj się do Wielkiego Ducha, we wszystkim, co robisz.


3. Okazuj szacunek swoim bliźnim. (szanuj zwłaszcza siebie).


4. Współpracuj dla dobra wszystkich.


5. Nieś pomoc i życzliwość tam , gdzie jest potrzebna.


6. Rób to co uważasz za dobre (uważaj aby nie wpaść w obłudę)


7. Dbaj o dobre samopoczucie ciała i umysłu.


8. Poświęcaj  część swoich wysiłków na rzecz większego dobra.


9.Bądź zawsze szczery i uczciwy. (szczególnie wobec siebie).


10.  Ponosi pełną odpowiedzialność za swoje czyny.


http://www.nativevillage.org/Inspiration-/ten_native_american_commandments.htm















poniedziałek, 5 sierpnia 2013

na skrzydłach kruka


Na skrzydłach kruka
pocałunek dla mej miłości.
We włosy wiatru wpleciony
krzyk mej niemej tęsknot.
W smutnym świetle księżyca
me łzy złocone.
W błękitnym nieba bezmiarze
ma pamięć nieustająca.
W życiodajnym słońca promieniu

ciepły uścisk dłoni.


Na skrzydłach kruka
wbrew światu niesiony
samotny pocałunek
dla mej miłości.

niedziela, 4 sierpnia 2013

Książki o Indianach - cytaty



"Kiedyś Wielki Manitou malował twarz słońca Złotem i srebrem. Wody jeziora mieniły się radością. Na ziemi czerwonoskórych nie było wtedy białych twarzy. A dzisiaj? Dzisiaj krew ścieka  nieba i czerwienią barwi wody jeziora. To krew czerwonoskóry plemion rozlewana rękami białych."

"Bracia serce Pumy Gotowej do Skoku jest ciężkie jak kamień, przeczuwa nadciągający kres. Gdy zabraknie Tecumseha pamiętajcie, że jedno plemię jest jak patyk, który byle wiatr łamie, a związane konfederacją plemiona a jak wiązka, której nie traf przełamać najsilniejszy mocarz. "

L.J. Okoń "Tecumseh"


"Spojrzałem w niebo i ujrzałem chmurę żołnierzy, spadających niczym  koniki polne. Lecieli głowami  dół i gubili czapki. Spadali prosto na nasz obóz! wtedy usłyszałem głos rozbrzmiewający w górze, głos pełen potęgi i gniewu. Daję wam ich, bo nie mają oni uszu ."  

M. Fiedler "Siedzący Byk" 

"Czerwonoskórzy  są często lepszymi i wierniejszymi ludźmi niż biali "

K. May "Czarny Mustang "



sobota, 3 sierpnia 2013

Legendy o białym bizonie

Biały bizon jest symbolem przebudzenia, i dobrobytu zapowiedzią czegoś ważnego i niezwykłego.

Dakota
Wiele lat temu trzech myśliwych napotkało młodego białego bizona. Zwierzę na ich oczach zamieniło się w kobietę, która powiedziała wojownikom, aby wrócili do swej wioski i przygotowali się na ej przyjście. Cztery dni później kobieta zjawiła się, tak jak obiecała  przyniosła ze sobą święte zawiniątko i fajkę pokoju oraz prawa Dakotów

Lisy
Dawno temu cień białego bizona ukazał się śpiącemu wojownikowi. Zwierzę miało czerwone rogi i oczy. Podarowało mężczyźnie siłę i władzę, aby jego plemię mogło pokonać Dakotów.

piątek, 2 sierpnia 2013

Words Of Fire Deeds Of Blood Robbie Robertson


Perhaps you think the creator sent you here to dispose of usas you see fit.If I thought you were sent by the creator,I might be enduced to think you had a right to dispose of me.Do not misunderstand me,but understand me fullywith reference to my affection for the land.I never said the land was mine to do with as I choose.The one who has a right to dispose of it is the one who has created it.I claim a right to live on my land and accord you the privilege toreturn to yours. Brother we have listened to your talkcoming from our father the great white chief at Washingtonand my people have called upon me to reply to you. And in the winds which pass through these aged pineswe hear the moanings of there departed ghostsand if the voice of our people could have been heard that actwould never have been done.But alas though they stood around they could neither be seennor heard.their tears fell like drops of rain.I hear my voice in the depths of the forestbut no answering voice comes back to me.All is silent around me.My words therefore must be fewI can now say no more. he is silentfor he has nothing to answerwhen the sun goes down

czwartek, 1 sierpnia 2013

kartka wyrwana z pamiętnika czyli myśli dla Native American


w mym sercu tli się nadzieja że kiedyś jeszcze Wounded Knee zabrzmi śmiechem a Biały Dom zapłacze

Miłość do ziemi i plemienia była i jest ich największą siłą, to ona dawała odwagę by umrzeć.

Kraj zbudowany na cierpieniu  niewoli i śmierci niewinnych, nie może przetrwać, musi w końcu upaść, sprawiedliwość musi kiedyś powrócić na ziemię.

Czemu tak często boję się do was przyznać?
Czemu tak często staram się zagłuszyć wasz w sercu szept?
Czemu tak często odrzucam waszą wyciągniętą dłoń?
Czemu tak często boję się powtórzyć za wami Hoka hey?
Lecz proszę pomóżcie mi,
wyciągnijcie rękę jeszcze raz,
uwierzcie mi,
ja wiem w końcu uchwycę
choćby przez ocean ją
i nigdy nie zwolnię uścisku.

Myślę, że gdyby Kolumb wiedział ile łez i cierpienia przyniesie jego wyprawa nigdy nie wypłyną by z portu.

shania

środa, 31 lipca 2013

Indianie zdjęcia

Indiańskie zdjęcia są bardzo piękne i wymowne, szczególnie te z XIX wieku, gdy wiele plemion indiańskich było jeszcze wolne, ale znali białego człowieka i to, co z sobą niesie ból, łzy, śmierć głód i dla coraz większej ich liczby rezerwat. I właśnie, co się z tym wiąże na 99% procentach tych fotografii Indianie są smutni, zamyśleni, gniewni. Oglądanie tych zdjęć wyciska piętno na sercu, gdy raz się zobaczyło, niektóre z tych indiańskich twarzy to naprawdę, nie sposób ich zapomnieć, one wracają do Ciebie jak bumerang.


  





Ale znalazłam też 2 uśmiechnięte zdjęcia, co prawda nie było to takie łatwe, ale się udało



poniedziałek, 29 lipca 2013

twarz Nocy



Już światła Dnia

toną w barwach Nocy.

Staję pośród ciemności

otulona czułym uściskiem Mroku,

jedynego, wiernego kochanka.

A palce wiatru wplatają się we włosy,

chwytają subtelnie za dłonie.

Oni ciągną mnie, wołają,

prowadzić chcą,

gdzie miejsce me prawdziwe.

Bezsilni są.

Ciało niczym łańcuch

przykuwający duszę.

Wznoszę oczy ku niebu,

patrzę w twarz Nocy

W twarz, w którą patrzą nieliczni,

w którą patrzą ci co nie mamią ich światła,

co zabić chcą noc.

Ona spogląda srebrzyści

w moje i wasze

tak samo smutne oczy.

Proszę ją,

szepczę niemą modlitwę.

Niech patrząc w oczy wasze,

wprost do serca wyszepcze

moje uczucie......

niedziela, 28 lipca 2013

Robbie Robertson It's A Good Day To Die


The general rode for sixteen daysThe horses were thirsty and tiredOn the trail of a renegade chiefOne he'd come to admireThe soldiers hid behind the hillsThat surrounded the villageAnd he rode down to warn the chiefThey'd come to conquer and pillage Lay down your armsLay down your spearThe chief's eyes were sadBut showed no sign of fear (chorus)It is a good day to dieOh my children dry your eyesIt is a good day to die He spoke of the days before the white man cameWith his guns and whiskyHe told of a time a long time agoBefore what you call historyThe general couldn't believe his wordsNor the look on his faceBut he knew these people would rather dieThen have to live in this disgrace What law have I brokenWhat wrong have I doneThat makes you want to bury meUpon this trail of blood (chorus) We cared for the land and the land cared for usAnd that's the way it's always beenNever asked for more never asked too muchAnd now you tell me this is the end I laid down my weaponLaid down my bowNow you want to drive me outWith no place left to go (chorus)
And he turned to his people and said dry your eyesWe've been blessed and we are thankfulRaise your voices to the skyIt is a good day to die


czwartek, 25 lipca 2013

kartka wyrwana z pamiętnika czyli mysli o Native American


Chcę być jak wojownik,
chcę być jak orzeł w przestworzach,
chcę być jak wilk na polowaniu,
chcę być jak mustang na prerii,
chcę być jak wiatr,
chcę być wolna...

przepowiednie i obietnice, nadzieję i wizję wolności, white buffalo niesie, w sercach budzi ciepłe sprzed wieku wspomnienie....

"Indianie to kultura, z której każdy może czerpać dla siebie"

 Choć słońce ogrzewa twarz,a  lekki wiatr włosy zaplata w moim sercu trwa burz, a w tej burzy cała ja wichrem, gromem deszczem smagana, bo wy cierpicie a nie ja...

Słucham indiańskich fletów, słucham Robbiego Robertsona i nie pojmuje kim być trzeba, aby zniszczyć coś tak cudownego...

shania

poniedziałek, 22 lipca 2013

***



Nie mów mi, że była bitwa,

wiem, co bitwą zwiesz ty...

Byłeś żołnierzem?!

Miałeś honor?!

Głupiś!

Nikt, kto ma honor 

nie przelewa dziecka krwi...

Pukiel włosów

jak krucze skrzydło

za garść metalu oddane.

Maleńkie życie i dusza twoja

za lśniące krążki

w wódce utopione oddane.

Ono patrzy na ciebie

z wiecznych Szczęścia Równin

i na zamknięte tobie drzwi.

Przez bagnet rubinowy 

i nóż jak o zachodzie słońca.

puklem włosów

co jak krucze skrzydło

zamknięte drzwi...

niedziela, 21 lipca 2013

Indiańskie stereotypy i prawdziwe oblicze Indian



Większość z białych ludzi poznała Indian poprzez pełną utartych schematów literaturę i film. Tak więc mamy, np. obraz "dobrego" i "złego" Indianina. Do powstaniu wielu z tych obrazów przyczyniły się obyczaje konkretnych plemion. przykładowo: kamienna twarz Indianina pochodzi od plemion z grupy Algonkinów i Atapasków, którzy wśród przybywających na nowy kontynent Europejczyków znani byli z nieokazywania uczuć. Zachowanie o wypływało z obawy przed chorobami i śmiercią, co można było sprowadzić na siebie niewłaściwym zachowaniem.
Czarny obraz w oczach osadników tworzyli Irokezi, którzy jakby nie patrzeć później nazywali byli "cywilizowanymi plemionami", uważani za gwałtownych i okrutnych, w czasach przez założeniem swej słynnej ligi, , która była naprawdę dobrą struktura, biorąc pod uwagę to, że Indianom nie znane były pojęcia takie, jak na przykład polityka,  czy demokracja,  toczyli między sobą krwawe wojny. Indianie wszystkich plemion mieli jednak wykształcone poczucie sprawiedliwości i posiadali często nieco dość systemy władzy. Wracając do Irokezów stworzyli coś na kształt konstytucji i radę, w której decyzje zapadały po długich pertraktacjach. (to chyba taki nasz odpowiednik sejmu, choć pewnie funkcjonował znacznie lepiej :) ). Ale wracając do tego czym zasłużyli sobie na nieprzychylne spojrzenie i przyczynili się do stworzenia niechlubnego obrazu Indianina. Walczyli śmiercionośnymi tomahawkami, a wziętych do niewoli jeńców długo torturowali. Choć niezwykle ważna była wśród nich siła i waleczność a w radzie zasiadali oczywiście wojownicy, to teraz uwaga... sachema wybierały kobiety. Można by więc powiedzieć, że to Irokezi jako pierwsi nadali kobietom prawa wyborcze. (Brawo!).
Ach, należało by jeszcze wspomnieć o osławionych skalpach,  które według niektórych krwiożerczy Indianie ściągali zawsze i wszędzie. Początki tej legendzie dali Czirokezi, którzy na swoich wygolonych głowach zostawiali tylko jeden kosmyk włosów. Torturowanie jeńców było elementem ich świąt. Ale jak zawsze oni również mieli swoją bardzo pozytywną stronę, ale oczywiście do kultury przeszedł tylko skalp, który później stał się niechlubnym źródłem zarobku wielu białych, i kto tu znajdował upodobanie w skalpowaniu? Indianie, nawet jeśli zdejmowali skalpy, to robili to jako część swej kultury wierzeń czy tradycji, a nasi kochani "współplemieńcy" robili to dla woreczka pieniędzy. Ale odeszłam od tematu, więc wracając do pozytywów Czirokezów: przyjmowali kobiety i dzieci pokonanych wojowników do swej społeczności,a więc według mnie mieli poczucie obowiązku i ponosili konsekwencje swych czynów. Przecież kobiety i dzieci nie są winne męskim zatargom  Poza tym organizowali zawody w strzelaniu z łuku, biegach, grze w piłkę.
Jak więc widać nie ma "dobrych" i "złych" Indian, są tylko zwyczajni ludzie ze swymi wadami i zaletami. Jednak niestety zazwyczaj nie umiemy na siebie nałożyć tych dwóch równoległych obrazów i balansujemy w strefie skrajności, co nie jest dobre i po trochu krzywdzi Indian, którym na pewno zależy aby świat znał ich prawdziwe oblicze, a nie jakąś karykaturę wykreowaną przez rasistów, lub przecudny, wyidealizowany obraz, który czasami mają skłonność tworzyć zwolennicy i miłośnicy Indian (wiem to po sobie bo też czasami zaczynam idealizować).

shania

bibliografia: Rzeczpospolita, Mitologie świata, Indianie Ameryki Północnej

sobota, 20 lipca 2013

INDIANIE - KODEKS ETYCZNY


Tekst ten ukazał się w "Inter-Tribal Times" w październiku 1994r.Jest bardzo ciekawy i ukazuje jak bardzo zakłamany obraz Indian propagowano nie raz na świecie. Obraz Indian -ludzi od których możemy się wiele nauczyć.

1. Wstawaj wraz ze wschodem słońca, aby się pomodlić. Módl się w samotności, módl się często. Wielki Duch będzie słuchał, jeśli tylko będziesz mówił.

2. Bądź tolerancyjny dla tych, którzy są zagubieni na swojej ścieżce. Ignorancja, zarozumiałość, gniew, zazdrość i chciwość wynikają z zagubienia duszy. Módl się o prowadzenie dla nich.

3. Poszukuj siebie i dla siebie. Nie pozwól innym tworzyć twojej ścieżki dla ciebie. To twoja droga i tylko twoja. Inni mogą iść z tobą, ale nie przejdą jej za ciebie.

4. Przyjmuj gości z szacunkiem. Daj im najlepsze jedzenie, najlepsze posłanie i traktuj z szacunkiem.

5. Nie bierz tego, co nie twoje od innej osoby, społeczności czy natury. Nie zostało ci to podarowane, ani na to nie zapracowałeś, nie jest więc twoje.

6. Szanuj wszystko, co istnieje – czy to ludzi czy rośliny.

7. Szanuj myśli innych ludzi, ich słowa i pragnienia. Nigdy nie przerywaj, nie kpij i niegrzecznie nie przedrzeźniaj. Pozwól każdemu wyrazić się na jego własny sposób.

8. Nigdy nie mów w zły sposób. Negatywna energia, którą wysyłasz we wszechświat powróci pomnożona do ciebie.

9. Wszyscy popełniają błędy. Wszystkie błędy da się wybaczyć.

10. Złe myśli powodują, że umysł, ciało i dusza chorują. Praktykuj optymizm.

11. Natura nie jest dla nas, jest częścią nas. Jest ona częścią twojej globalnej rodziny.

12. Dzieci są nasionami nas w przyszłości. Posiej miłość w ich sercach i podlewaj mądrością i naukami życia. Kiedy rosną, daj im przestrzeń na ten wzrost.

13. Unikaj krzywdzenia serc innych. Trucizna bólu, jaki zadałeś wróci do ciebie.

14. Zawsze bądź prawdomówny. Szczerość jest testem woli w tym wszechświecie.

15. Utrzymuj się w równowadze. Twój intelekt, duchowość, emocje i ciało – one wszystkie muszą być silne, czyste i zdrowe. Trenuj ciało by umocnić umysł. Rozwijaj ducha, aby uzdrowić bolesne emocje.

16. Podejmij świadomą decyzję o tym, kim chcesz być i jak reagować. Bądź odpowiedzialny za swoje własne czyny.

17. Respektuj prywatność i osobistą przestrzeń innych. Nie dotykaj własności innych – zwłaszcza świętych lub religijnych przedmiotów. Jest to zakazane.

18. Bądź prawdziwy w stosunku do siebie. Nie możesz pomagać innym, jeśli nie potrafisz pomóc sobie.

19. Szanuj wierzenia religijne innych. Nie nakłaniaj innych siłą, aby podzielali twoje wierzenia.

20. Dziel się swoim szczęściem z innymi. Udzielaj się charytatywnie.

http://zapiskijohnacastanedy.blogspot.com/2012/09/jak-postepowali-indianie.html

piątek, 19 lipca 2013

Indiańska fajka



Fajka jest niezwykle ważna dla Indian do dziś wzbudza wiele kontrowersji. Coś takiego jak „fajka pokoju" nie istnieje w terminologii indiańskiej. Indianie nazywają ją „świętą fajką". Jest bezsprzecznie najważniejszym przedmiotem materialnym w indiańskiej kulturze duchowej. Jak krucyfiks w kulturze chrześcijańskiej. Fajka i jej dym to pośrednik między człowiekiem i Stwórcą. Główka wykonywana jest z czerwonego kamienia – katlinitu, występującego wyłącznie w kamieniołomie w Dakocie. Wg legendy, pierwsza fajka została przekazana Indianom przez kobietę, która zmieniła się następnie w białą jałówkę bizona... Było to 30 pokoleń temu, a fajka ta do dziś jest przekazywana w tej samej rodzinie. Co najciekawsze: pierwotnie nie palono w niej tytoniu. Indianie palili zioła zmieszane z korą drzew, tzw. kini-kinik. Fajkę palono w ważnych momentach, podczas ceremonii i spotkań, a także podczas podpisywania traktatów z białymi. Pewnie z tego ostatniego wzięła się, nadana przez białych nazwa - „fajka pokoju".
Fajkę można zapalić w dowolnym miejscu i porze. Często palona jest rankiem o wschodzie słońca, kiedy prosi się o błogosławieństwo na cały dzień. Do takiej ceremonii zaprasza się gości i wszystkich obecnych, którzy zechcą w niej uczestniczyć.
Inne są fajki dla kobiet i dla mężczyzn. Fajki dla kobiet są mniejsze, różnią się kształtem i są delikatniejsze, gdyż kobiety palą zwykle w mniejszym gronie i zwykle nie dzielą się fajką z gośćmi.

http://www.hantajo.com/?art=39

czwartek, 18 lipca 2013

kartka wyrwana z pamiętnika czyli myśli o Native American



Istota wolności i należytej godności nadaje sens życiu. A wolność i godność to podstawowe prawo każdego człowieka, które nie powinno być niczym ograniczane ani umniejszane przez ludzi mających siebie za lepszych.

Trzeba walczyć do końca. Walczyć czym się da, gdy nie ma broni która zabija, trzeba walczyć słowami i miłością, która może zmieniać świat...

Raduję się choć pamiętam o wszystkim. Nigdy nie zapomnę o tym, co było, ale chcę żyć pięknym życiem i im życzę tego samego...

Wierzę, że duch Tashunca Witko żyje we wszystkich, którym bliskie są jego ideały, którzy znają jego historię i czują choć po części jak on, we wszystkich, którzy go kochają. Wierzę, że czuwa nad nimi i nie pozwoli się zagubić.

"wodzowi o heroicznym charakterze.." piękne słowa, ale cóż mu po nich czy wróci mu to życie, czy odda to co cenne jego ludziom...?

shania

środa, 17 lipca 2013

Indianie, Taniec Słońca i bizony


Opowiem Ci pewną historię z końca lat 90 XX wieku, mianowicie zabito wtedy ponad 1000 bizonów wędrujących z Yellowstone, gdyż uważano, że są zagrożeniem dla bydła domowego ponieważ mogą zarazić je brucelozą. Wywołało to falę protestów wśród części białych, no i oczywiście u Indian. Podczas trwających 20 dni protestów zorganizowali Taniec Słońca podczas, którego nacinali skórę pleców, krew płynęła strumieniami, a niektórzy biali widząc to zalewali się łzami...
...o ironio zalewali się łzami, oni współczuć potrafią? no nie do wiary, skoro tacy wspaniali i tak tych Indian im szkoda, to dlaczego zamykają oczy na smutek rezerwatów...???
shania


bibliografia: "Otwarta rana Ameryki" A. Ziółkowska-Boehm

wtorek, 16 lipca 2013

Głos Indian: "Nie chcemy być maskotkami..."


Indiańskie motywy i akcenty nie znają granic państwowych, kulturowych ani... przyzwoitości. Tak u nas, jak i w kraju Pierwszych Amerykanów "indiańskie" okazują się nie tylko popularne mokasyny, czy drogie samochody, ale także t-shirty, kurtki i czapeczki z emblematami klubów sportowych i uniwersytetów, a ostatnio nawet margaryna, jeansy i czekoladowe batony (w końcu czekoladę wymyślili Aztekowie...) Sporo amerykańskich klubów i szkół ma swoje "indiańskie" nazwy, maskotki, motywy graficzne itp. Problem w tym, że wiele z nich to zwykłe karykatury. Inne powielają fałszywe stereotypy i zamiast być dla Indian powodem do radości i dumy - ośmieszają ich lub obrażają. Kiedy zaś Indianie zwracają na to uwagę, domagając się szacunku i zmian tego, czego nie akceptują - często spotykają się z milczeniem, brakiem zrozumienia, lub tłumaczeniem, że to sposób ich "uhonorowania". Czy na pewno?

"Takie używanie indiańskich nazw, symboli i wyobrażeń umacnia stereotypy. Dlatego wielu ludzi w USA sądzi, że Indianie już nie istnieją, lub że są tylko karykaturalnymi cieniami szlachetnych dzikusów z przeszłości." (Gary Sandefur, Chickasaw)

"Nie pyta się Białych, co obraża Indian, tak jak nie pyta się mężczyzn, co obraża kobiety." (Dennis White, Ojibwa)

"Jak można uważać, że czci się kogoś, kto mówi, że jest to dla niego obraźliwe?" (John Benson)

"Zapewne honorują nas także, wieszając na ścianach nasze skalpy i grabiąc naszą ziemię." (Susan Shown Harjo, Cheyenne)

"Nie chcemy być maskotkami, służącymi Ameryce do gry i zabawy." (Clyde Bellecourt, AIM)

"Sam będę decydował, co mnie honoruje, a co nie - mamy dość mówienia nam, co mamy myśleć." (Dick MacPhie)

"Nazwy 'czerwonoskórzy' nie wymyślili Indianie. Nadano im ją tak, jak nazwę ,czarnuchy' - afrykańskim niewolnikom. Obie są złe." ("Washington Post")

 "Dwieście lat tradycji nie usprawiedliwia robienia z Indian maskotek. Niewolnictwo też było tradycją." (Tim Giago)

 "Tylko skrzywdzeni znają rozmiary krzywdy." (Osie Davenport)

"Nie wystarczą dobre intencje." (Carol J. May)

"Spróbujcie zrozumieć, że sprawa maskotek to tylko szczyt wielkiego problemu rasizmu wobec Indian." (Glenn T. Morris)

 "Ludzie mówią mi, że Indianie mają większe problemy, niż indiańskie nazwy czy maskotki. Jeśli nie można dostrzec problemu jednostki, to jak można zrozumieć problemy całego ludu?" (Frand Le Mere, Winnebago)

"Dla tych zespołów i ich fanów Indianie to tylko karykaturalne błazny, z którymi nie trzeba się liczyć. Protestuję." (Dick MacPhie)

"Jeśli logo jest tak mało ważne, to dlaczego tak trudno je zmienić?" (Phil St. John)

"To obraźliwe i nieetyczne przedstawiać tubylców jako dzikich i agresywnych." (Aaron Two Elk)

"Mówimy - zacznijcie bawić się w football, baseball i hokeja, przestańcie bawić się w Indian. Skończcie z dehumanizowaniem, poniżaniem i wykorzystywaniem naszej kultury i religii." (Vernon Bellecourt)

"Strojenie się w pióra i zabawy w malowanych Indian to kpiny z naszego ludu" (Hugh Danford)

"Pióropusze na kaskach i czapkach to mętne zasłony i krzywe zwierciadła, skrywające dwa miliony prawdziwych Indian." (Michael Dorris)

Nie można wymagać od zbierającego tandetne indiańskie figurki małolata, by o tym wszystkim wiedział. Trudno oczekiwać od każdego studenta, czy kibica sportowego, że będzie znał indiańskie opinie o swoim firmowym ciuchu, lub że bez zapoznania się z argumentami pokrzywdzonych uwzględni ich postulaty. Można jednak oczekiwać, że my, nazywający się przyjaciółmi Indian, będziemy bardziej skłonni do wsłuchiwania się w ich głosy, podzielania ich opinii i występowania w roli ich adwokatów. Że nie będziemy opierać się bezkrytycznie na modach i stereotypach. Że z masy "indiańskiego" nauczymy się wybierać to, co prawdziwie Indiańskie.  I że naszym ulubionym napojem nie stanie się "Woda ognista".

http://www.indianie.eco.pl/litera/maskotki.htm



I powinniśmy powiedzieć nie temu co oferuje masowa kultura na temat Indian i ukazać światu  ich prawdziwą twarz, po tysiąckroć piękniejszą niż ta, którą on w swym zaślepieniu widzi. Powinniśmy walczyć o ich dobre i nie zamazane cieniem  mody i innych głupstw imię.Powinniśmy starać się wypełnić ich przesłanie i prośbę o szcunek dla ich kultury i przeszłości...
 shania

czwartek, 11 lipca 2013

kartka wyrwana z pamiętnika czyli myśli o Native Americans


Rezerwaty (w dużej części) funkcjonują jak 3 świat Ameryki i wszystkie są największą klęską i hańbą jej białych lokatorów.

Tak strasznie zazdroszczę wszystkim tym, co mieszkają w Ameryce. Są tak  blisko Indian, na wyciągnięcie ręki. Mogą ich osobiście poznawać, rozmawiać z nimi, przebywać wśród nich, spojrzeć w oczy, uścisnąć dłonie. Mają tak wielki, przeogromny skarb, którego po przerażającej większości nie doceniają. Och ile bym dała aby się z kimś stamtąd zamienić. To jest niesprawiedliwe, ja kocham Indian i chcę być tam gdzie oni a nie mogę. Amerykanie traktują Indian jak powietrze a dla mnie Indianie są jak powietrze i to po długim bezdechu. Jestem tak daleko od Indian a potrafiłam otworzyć oczy na ich piękno i cierpienie. Biała Ameryka jest tak blisko a wciąż ma oczy zamknięte  choć udaje, że jest inaczej. Może po prostu gdy mamy "coś" na co dzień to przestajemy to doceniać.

wtorek, 9 lipca 2013

co dali mi Indianie?




Co dali mi Indianie?

Dali mi niezwykle dużo i powielę pewnie to, co mówi wielu z tych, którzy pasjonują się Indianami i ich kochają, ale powiem też być może coś więcej. A więc dzięki dzieciom Ameryki nauczyłam się kochać i szanować otaczającą mnie przyrodę, nauczyłam się słuchać pieśnie wiatru i patrzeć w twarz księżyca. Nauczyłam się szacunku dla wszystkich otaczających mnie istot i słuchania ciszy....

Zrozumiałam co to znaczy kochać swą ziemię i dlaczego ludzie oddają życie za swój kraj. Tak naprawdę historia Indian pozwoliła mi rozumieć polską historię lepiej niż dotychczas. Przecież każdy, kto choć trochę zna te dwie dramatyczne opowieści będzie w stanie zauważyć podobieństwa, ale nie o tym teraz.
Indianie dali mi do zrozumienia, że prawdziwa wolność to wcale nie robienie tego co mi się żywnie podoba, ale niezależność i możliwość życia we własnych wierzeniach i kulturze. Dali mi też przykład tego (mam na myśli Tashunkę Witko), że warto poświęcić siebie i swoje marzenia dla większego dobra. Nauczyli mnie, że trzeba walczyć o to co się kocha i o to w co wierzymy ale również z godnością przyjmować swój los jak Biała Antylopa nad Sand Creek.
Dali mi swą wspaniałą muzykę i prawdy moralne, których nie potrafiłam dostrzec w otaczającym mnie świecie.

poniedziałek, 8 lipca 2013

jesteśmy jedno




Jesteśmy jedno,

chociaż wielu.

Jednio serce 

wasze i moje

Dla was żyję,

dla was oddycham.

Dla was łzy moje płyną,

i krew w żyłach płynie.




Jesteśmy jedno

chociaż wielu.

Jedno słońce

osusza nasze łzy.

Jeden księżyc

ozłaca nasz smutek.

Wierzymy w lepszy dzień.

Ja, wy, MY... ... ...