wtorek, 9 sierpnia 2011
niedziela, 7 sierpnia 2011
sobota, 6 sierpnia 2011
piątek, 5 sierpnia 2011
Śpiew o orle - Paunisi
Coraz szerszymi kręgami
Przepływa cień ptaka Kawy
Po tym miejscu prerii
Kędy moja droga.
Patrzę
Za ptakiem.
Kawa do mnie woła.
Skosem się kładzie na skrzydłach
I znika.
Szerokimi, Coraz szerszymi kręgami
Orzeł krąży ponad drzewem,
Krąży ponad swoim gniazdem,
Czuwa.
Naraz się krzykiem odzywa.
Rozległym kręgiem płynie jego krzyk,
Daleko się toczy
Na przestrogę wrogowi
W tym całym kręgu.
środa, 3 sierpnia 2011
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
Przesłanie z krainy Szczęśliwych Łowów - Seneka
W pradawnych czasach Szkodnik płatał tyle złośliwych figli ludziom, że wszystkie plemiona wysłały tropicieli, żeby go znaleźli i ujęli. Słysząc ich groźne głosy we wszystkich lasach, zrozumiał, że jest ścigany, uciekł więc daleko i schował się w jaskini pod skałą. Tropiciele nie dogonili Szkodnika, lecz zobaczyli tak świeże ślady, że się spodziewali złapać go następnego dnia.
Nazajutrz jednak Szkodnik był już znów bardzo daleko i wysoko, bo zdążył umknąć, gdy tamci spali. Tej nocy ukryli się w dziupli spróchniałego pnia. Następnego dnia usłyszał głosy ścigających go ludzi i nie mógł wątpić, że zbliżają się bardzo szybko. Upatrzył więc sobie drzewo o grubych konarach i schował się w jego koronie, ale przedtem powyrywał wokół niego krzaki i trawę. Tropiciele stracili ślad Szkodnika w tym miejscu i pobiegli dalej. Dopiero wieczorem wrócili i założyli pod drzewem obóz.
Dym z ich ogniska wił się pomiędzy gałęziami i wzbijał prostym słupem ku niebu. Szkodnik żeglował z dymem wysoko, coraz wyżej. Mijał piękne jeziora i tereny łowieckie rojące się od zwierzyny, rozległe pola kukurydzy, fasoli, tytoniu i dyń. Widział gromady urodziwych Indian, którzy w swoich wigwamach mieli bogate zapasy suszonego sarniego i niedźwiedziego mięsa. Wędrował coraz dalej i wyżej, aż trafił do wigwamu Wielkiego Wodza.
Tam Szkodnik odpoczywał po podróży i pozostał przez sto miesięcy, przyglądając się obyczajom mieszkańców tej krainy i ucząc się ich języka. Pewnego razu Wielki Wódz powiedział mu, że czas, aby wrócił do swoich.
– Nie mam ochoty odchodzić stąd – odparł Szkodnik. – Czuję się bardzo szczęśliwy w tym kraju.
– To jest Kraina Szczęśliwych Łowów – rzekł Wielki Wódz. Przyjęliśmy cię tutaj, żebyś się nauczył naszych obyczajów i powiedział swoim, jak mają postępować, jeśli chcą się kiedyś dostać do tej krainy. Wrócisz teraz w swoje rodzinne strony, spełnisz moje polecenie, a potem będziesz mógł znów przyjść tutaj i zamieszkać już na zawsze z nami. Tym razem pozwoliliśmy ci tylko przyglądać się wszystkiemu. Gdy przyjdziesz powtórnie, będziesz mógł polować, łowić ryby i robić, co ci się spodoba. Tymczasem musisz jednak wrócić na ziemię i przekazać ludziom to, czego się tu nauczyłeś.
Na chmurze dymu, która przybrała postać orła, Szkodnik spłynął w dół i znalazł się na wierzchołku tego samego drzewa, z którego przedtem rozpoczął podróż do Krainy Szczęśliwych Łowów. Gdy otworzył oczy, słońce świeciło jasno. Ścigający go ludzie od dawna zwinęli obóz i odeszli.
Zlazł więc z drzewa i powędrował ku swoim, rozmyślając o wszystkim, co widział i słyszał w tamtym kraju.
– Nie będę już szkodził ludziom - postanowił. - Powiem im to wszystko, czego się dowiedziałem w Krainie Szczęśliwych Łowów.
Po długim marszu zobaczył przed sobą wioskę i zawiadomił jej mieszkańców o swoim przybyciu przyjętym powszechnie zawołaniem. Zaraz też na jego spotkanie wybiegli gońcy, a wkrótce zjawił się wódz i gromada ludzi.
– Jakie nowiny przynosisz? – pytali.
– Ja jestem ten, którego nazywaliście Szkodnikiem, ale odtąd przybieram imię Zwiastuna Pokoju – oznajmił. – Wielki Wódz gościł mnie w Krainie Szczęśliwych Łowów, a teraz przysłał mnie z powrotem, żebym wam powiedział, jakim sposobem wy też możecie się tam dostać.
Gdy im opowiedział co widział w Krainie Szczęśliwych Łowów, rozpalili ogromne ognisko i tańczyli wokół niego wykrzykując z radości, jakiej nigdy nie znali. Potem usiedli w krąg, żeby słuchać przesłania przyniesionego od Wielkiego Wodza przez Zwiastuna Pokoju.
– Wielki Wódz na Wysokościach, Wielki Duch, jest niewidzialny, ale zawsze czuwa nad nami. Będzie się nami opiekował, jeśli mu zaufamy. Nigdy nie umrze i rządzi wszystkim dla naszego dobra. Powiedział mi, że powinniśmy mu dziękować, bo to on sprawia, że się zmieniają pory roku tak, by kukurydza i fasola, i dynie rosły i dojrzewały dla nas. Obrażamy go, gdy zabijamy swoich współbraci.
Prosi was, żebyście się trzymali z dala od jego przewrotnego brata, który się nazywa Zły, i jest bardzo zły. On to sprowadza pomór, gorączkę, on stworzył jadowite gady i trujące rośliny, zakłóca pokój i roznieca wojny. Ale jeśli będziemy posłuszni słowom Wielkiego Ducha, Zły nie będzie mógł nam wyrządzić żadnej szkody.
Wielki Duch ma swoich wysłanników, którzy pomagają mu w pracy. Czuwają nad ludźmi, opiekują się matkami i ich nowo narodzonymi dziećmi, ratują tych, których Zły dręczy chorobą. Zły także ma swoich wysłanników, którzy mu pomagają, sieją zarazę albo szepcą do naszych uszu złe myśli, abyśmy się buntowali przeciw Wielkiemu Duchowi panującemu nad wszystkim.
Jednym z wysłańców Wielkiego Ducha jest Heno. Heno ma worek pełen piorunów. Gromadzi chmury i spuszcza na ziemię deszcz, Jest więc przyjacielem kukurydzy, fasoli i dyni. On też karze czarowników i złych ludzi. Módlcie się do Hena, kiedy siejecie, i dziękujcie mu, kiedy zbieracie plony. Módlcie się także do Wielkiego Ducha, który go zesłał i kazał mu się o was troszczyć. Heno nazywa się również Dziadkiem. Jest też Duch Wiatrów. On to porusza powietrze, lecz sam jest przywiązany do skały. Więzy mu dokuczają, więc się szamocze, próbując je zerwać. Kiedy się bardzo miota, wiatry uciekają od niego i wieją wówczas na ziemi. Niekiedy Duch Wiatrów cierpi okropnie i rzuca się gwałtownie. Wtedy wiatry szaleją i wyrządzają wiele szkód Po walce Duch zmęczony usypia, a wiatry się uspokajają.
Jest duch opiekujący się kukurydzą i duch, który opiekuje się fasolą solą, i inny, który się troszczy o dynie. Są to duchy siostrzane, kochające się nawzajem. Powinniście je nazywać Opiekunkami Życia.
Duchy są wszędzie: w wodzie, w ogniu, w każdym drzewie, w jagodach, ziołach, w tytoniu i w trawie. Pomagają one Wielkiemu Wodzowi, władcy wszystkich rzeczy. Trzeba zawsze okazywać wdzięczność tym dobrym duchom.
Takie przesłanie przyniosłem wam od Wielkiego Ducha. Bądźcie posłuszni jego nakazom, a on przygotuje dla was miejsce w Krainie Szczęśliwych Łowów.
Skończywszy przemówienie, Zwiastun Pokoju kazał Indianom wrzucić do ogniska garść tytoniu w ofierze Wielkiemu Duchowi, sam zaś został zaraz uniesiony na słupie dymu do Krainy Szczęśliwych Łowów. A lud śpiewał i tańczył wokół żarzącego się ogniska narad.
sobota, 30 lipca 2011
wtorek, 28 czerwca 2011
łapacz snów - dream catcher
- łapacz snów - Zgodnie z tradycją, przyrządy te wykonywane są z miękkiego drzewa (na przykład z wierzby) w kształcie koła. W środku tka się coś w rodzaju pajęczyny ze zwierzęcych ścięgien, lub długiego, wąskiego rzemienia z surowej skóry.
Indianie wierzący w nadprzyrodzoną moc łapaczy snów powiadają, że sny, zarówno te dobre, jak i złe, zsyłane są z ciemnego, nocnego nieba. Złe sny, jako te wielkie i niezdarne, wpadają w sieć i grzęzną w niej, by pod wpływem promieni porannego Słońca wyparować wraz z rosą. Dobre sny, jako małe i sprytne przeciskają się i po piórze spływają delikatnie na śpiącego, uprzyjemniając mu odpoczynek. Mówi się też, że kolisty kształt jego ramy symbolizuje cyklicznie powtarzający się krąg czasu, Matkę Ziemię, cztery strony świata, w których żyją ludzie. Sieć wyobraża jedność rodziny z wszystkimi jej powiązaniami, zaś więzy - więzy rodzinne. Łapacze snów należy zawieszać w miejscu, w którym może go dosięgnąć poranne promienie słoneczne.
Łapacze snów wyrabiane z wierzby i zwierzęcych ścięgien, nie służyły ich użytkownikom zbyt długo. Wierzba wysychała, a napięcia ścięgien słabło. Miało to przypominać zarazem o tym, że młodość wcale nie jest wieczna.
Roy Winters z Muzeum i Centrum Sztuki Indian Sioux znajdującego się w Rapid City powiedział, że łapacze snów pochodzą najprawdopodobniej od Indian Chippewa z Michigan i Minnesoty. Wszelkie wątpliwości w tej sprawie nikną jednak, gdy przypatrzymy się bliżej długiej tradycji gawędziarstwa i ustnych przekazów podawanych dzieciom przez rodziców z pokolenia na pokolenie.
Frances Densome na początku 1900 roku prowadziła badania nad kulturą Indian Chippewa. Zebrane wtedy informacje opublikowała w 1979 roku w książce "Chippewa Customs". Opisała tam między innymi używany przez tych Indian przedmiot podobny do pajęczej sieci, zawieszany zwykle na obręczy dziecięcej kolebki. Miał on chwytać zło, tak jak pajęczyna chwyta wszystko, co w nią wejdzie. Robiony był on z około 9-centymetrowej obręczy, wypełnionej siecią sporządzaną z łodyg pokrzywy, zafarbowanych na czerwono. Jednak sposób utkania sieci znacznie różnił się od tego, jaki dziś znamy.
Pewna opowieść mówi o tym, jak to Asibikaashi (Kobieta Pająk) pomagała Wanabozhoo zwrócić ludziom Giizis (Słońce). Wtedy to u zarania narodu Indian Chippewa, wszystkie ich narody żyły w jednym miejscu na Wyspie Żółwia. Kiedy jednak rozproszyli się po czterech stronach Ameryki Północnej, Asibikaashi nie była już w stanie móc odwiedzać wszystkie kolebki. Dlatego też matki, siostry i babcie zapoczątkowały zwyczaj tkania dla każdego noworodka magicznych pajęczyn.
Używały do tego wierzbowych obręczy i ścięgien, lub sznurków robionych z roślin. Okrągły kształt łapacza miał symbolizować drogę, jaką musi Giizis pokonać na niebie w ciągu każdego dnia. Ilość miejsc, w których sieć łączy się z obręczą, wynosi osiem; ze względu na osiem nóg Kobiety Pająka, lub siedem; ze względu na siedem proroctw (ale o jakie tu proroctwa chodzi, to tego już nie wiem).
Asibikaashi po dziś dzień troszczy się o swoje dzieci, ludzi Ziemi. Od tysiącleci też buduje o świcie swoje schronienie. Budząc się o tej porze, można być świadkiem cudu, w którym pierwsze promienie Słońca w postaci jasnych iskierek więzione są na kroplach rosy.
Inna przypowieść Indian Chippewa mówi o tym, że kiedyś ludzi dręczyły koszmary senne. Wielu starczych i leczniczych ludzi próbowało na wszelkie sposoby rozwiązać ten problem, ale żadnemu z nich to się nie udawało. Zwołano więc naradę. W czasie jej trwania jeden starszy miał wizję, w której ukazała mu się pajęczyna rozpięta na obręczy, ozdobiona piórem i koralikami. Miała ona więzić złe sny, a przepuszczać jedynie te dobre. Starsi wzięli się do roboty i stworzyli łapacze snów na sposób ukazany w wizji. Kiedy ludzie zaczęli je używać, złe sny odeszły.
Densmore wspomina też, że podobne obręcze tkali Indianie Pawnee. Miały one przedstawiać Kobietę Pająka, ducha, który miał pieczę nad bizonami.
Półokrągłe jednak ramki z rzemienną plecionką wewnątrz spotkać można w połowie XIX wieku jako popularne elementy dekoracyjne tak u Indian Lakota, jak i u sąsiadujących z nimi innych plemion. Jedna z przypowieści mówi, że dawno temu, kiedy świat był młody, pewien stary lecznicy człowiek Indian Lakota był na wysokiej górze, gdzie miał wizję. W wizji tej Iktomi, wielki oszust i nauczyciel mądrości, pojawił mu się jako pająk. Przemówił on do starca w świętym języku. Mówiąc, wziął w ręce obręcz z wierzbowej gałęzi, do której przyczepione były piórka, końskie włosie oraz koraliki, i zaczął pleść sieć. Mówił do starca o kręgu życia:
- Zaczynamy żyć jako niemowlęta, potem jesteśmy dziećmi, następnie dorosłymi. W końcu dochodzimy do wieku starczego i trzeba się nami opiekować jak niemowlętami, co kończy koło. Ale - mówił Iktomi dalej tkając sieć - w każdym okresie życia spotkać można wiele sił. Jedne z nich są dobre, inne złe. Jeśli posłuchasz tych dobrych, pokierują one tobą w dobrym kierunku. Jeśli posłuchasz tych złych, poprowadzą one cię z złą stronę i mogą cię zranić.
Kiedy Iktomi skończył, dał starcowi sieć i powiedział:
- Ta sieć jest idealnym kołem, ale w środku ma dziurę. Użyj tej sieci by pomóc swym ludziom osiągnąć ich cele poprzez robienie dobrego użytku z ich marzeń, snów i wizji. Jeśli wierzysz w Wielkiego ducha, to ta sieć złapie twe dobre myśli, a złe przepuści przez dziurę.
Starzec przekazał swą wizję ludziom i wielu Indian powiesiło łapacze snów nad swymi łóżkami, by wyłapywać dobre sny.
Indianie Cree, tak jak i Indianie Chippewa, chętnie zawieszali łapacze snów nad głowami niemowląt umieszczonych w specjalnych kolebkach, lub przy dziecięcych legowiskach.
Często powtarzana przez Indian legenda mówi, że dawno temu pewna stara kobieta pod sklepieniem swego szałasu zobaczyła pająka tkającego sieć. Obserwowała go i podziwiała jego pracę. Chroniła pajęczynę, bo wokół biegały dzieci, które mogły ją zniszczyć. Kiedy pająk zakończył swą pracę, do sieci zaczęły wpadać różne owady. Pewnego dnia pająk postanowił odejść. Zanim to uczynił, podziękował kobiecie:
- Dziękuję ci bardzo, że mnie chroniłaś i osłaniałaś. W dowód wdzięczności ofiaruję ci niezwykły podarunek. Dam ci moją pajęczynę, która odtąd będzie chwytała wszystkie sny, które wejdą do twego namiotu. O świcie wszystkie twoje złe sny odejdą.
Według Larry'ego White Dirt istnieje podanie, według którego łapacz snów pochodzi od młodego Indianina, zwanego Słodkie Lekarstwo. Kiedy odbywał on obrzęd poszukiwania wizji, która wskaże mu drogę w życiu, pająk przekazał mu tajemnicę sieci; krąg tworzący łapacza snów przedstawiać ma życie, a sieć łączy sny i modlitwy ze środkiem, a przez otwór przechodzą one do niebios i Stwórcy.
Według Brycene Neiman, kustosza Narodowego Muzeum Indian Yakima, łapacze snów były używane wśród plemienia ze środkowego stanu Washington, zwanego jako Ludzie Wodza Mosesa, które w połowie XIX wieku zamieszkiwało tereny Indian Colville. Sąsiednie plemiona uważały Wodza Mosesa i jego ludzi za bardzo uduchowioną grupę ludzi. Podczas gdy wszyscy Indianie zaangażowali się w walki z Białymi, Wódz Moses skonstruował przyrząd podobny do łapacza snów, aby z jego pomocą patrzeć na drugą stronę. Następnie dzielił się ze swymi ludźmi tym, co widział przez otwór łapacza snów. Były to prorocze przesłania, przekazywane najczęściej w formie pieśni, które dawały ludziom pewien rodzaj nadziei, by mogli zmierzyć się z mijającym biegiem życia.
- Ci, którzy potrafią połączyć się z drugą stroną... To jest klucz! - Powiedział Neiman.
Zdaniem Neiman, sieć oznacza tę większość spośród nas, którzy nie będą mieli możliwości zobaczenia drugiej strony dopóki nie nadejdzie ich czas. Otwór w sieci to ci, którzy mają tę możliwość już teraz.
Kontrowersje powstałe wokół religijnego znaczenia łapacza snów wśród niektórych plemion sprawiły, że dla ludzi ze środkowego stanu Washington ma on szczególną wartość.
- Sny są stanem ducha - powiedział Neiman. - Każdy śni, ale tylko nieliczni potrafią przejść na drugą stronę. Ci, którzy potrafią, są uważani za uzdrowicieli. Sprowadzają oni pieśni i wizje dla pozostałych.
Łapacz snów pojawił się w sposób namacalny około 1975 roku. Zdobywa wciąż coraz większą popularność.
Obecnie łapacze snów popularne są nie tylko wśród Indian. Arlene Lacell, która przedstawiła wzór łapacza snów w Muzeum Toppenish, zauważyła jego rosnącą popularność spowodowaną tym, że jest on łatwym do wykonania elementem sztuki indiańskiej.
- Do ozdobienia łapacza snów używa się przeważnie piór i paciorków - powiedziała Lacell, - ale różnorodność zdobienie tych przyrządów zależy od różnorodności snów. To jak utkasz pajęczynę, i jak ją ozdobisz, zależy tylko od twojej wyobraźni.
W wielu częściach Kanady i północno-wschodnich Stanach, zwyczajem jest nadawanie łapaczom snów kształtu rakiety śnieżnej.
Aby łapacz zatrzymał wszystkie złe sny a przepuszczał tylko dobre, powinien mieć niektóre z następujących ozdób:
- koraliki: spełniają sny
- pióra: spełniają sny i symbolizują oddech lub powietrze
- róg jelenia: daje powodzenie w łowach
- kawałek modrzewia lub szałwi: daję zdrowie
- futerko: zapewnia wygodę i ciepło
- koński włos: daje wytrzymałość
- turkus: sprowadza siłę
- kryształ górski: daje moc
- pazury: zapewniają ochronę
Pióra, dołączane do łapaczy snów, poruszane powiewem powietrza, nie tylko dostarczają rozrywki niemowlakom, ale też dają im pierwszą lekcję ważności tego zjawiska. Sowie pióro ma przynosić mądrość (stąd było przeznaczone dla dziewczynek), a orle daje chłopczykom odwagę. Nie jest to jednak jednoznacznie przyjęty kanon.
Dla jednych łapacze snów są psychicznym filtrem, tarczą przeciwko złu w naszym umyśle i świeci, który nas otacza. Dla innych te ręcznie wykonane przyrządy mają znaczenie religijne, odwołujące się do czasów burzliwych przemian. Jeszcze dla innych łapacz snów jest po prostu darem od dobrych mocy. Cokolwiek oznacza, staje się on coraz bardziej popularny wśród rzemieślników i właścicieli sklepów z upominkami. Łapacze snów są sprzedawane we wszystkich rozmiarach i cenach.
Prawo USA zakazuje sprzedaży piór świętych dla Indian ptaków. Dlatego też dziś pióra zastępuje się czterema kamieniami szlachetnymi. Mają one symbolizować cztery kierunki. Dawniej kamienie nie były używane przez Indian do dekorowania łapaczy snów.
Źródło;
http://www.huuskaluta.com.pl/marekc/parfleche17.php#lapacz
środa, 22 czerwca 2011
indianie budwali wieżowce
Indianie Mohawk obok byłych żeglarzy byli członkami ekip budowniczych, które budowały pierwsze amerykańskie drapacze chmur.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































