sobota, 12 października 2013

*** (Żyjesz...)



Żyjesz
 i żyje
żyje siostra twa
i żyje mój brat.

Ma krew
twa krew
zmieszane
jak maku kwiat.

Mo oddech
twój oddech
szemrzą
jak w gałęziach wiatr.

Mój lęk
twój lęk
silny
jak sarny przed wilkiem strach.

Moje marzenia,
twoje marzenia
wzbijają się
jak pod niebo ptak.

Ma śmierć
twa śmierć
będzie
jak zachód słońca

Z jednego wyszliśmy
do jednego zmierzamy
jesteśmy połączeni
jak niebo i gwiazdy.

wtorek, 8 października 2013

Wierzenia Indian - ICAGA


jest to wiara Dakotów w siłę wzrostu. Ludzie powinni widzieć siebie jako część natury i wszechświata, jeśli tego nie robią, tkwią w iluzji i psychicznej izolacji. Aby uwolnić się z tego stanu powinniśmy wyzwolić w sobie współczucie dla innych ludzi, a także dla natury, gdyż nic nie jest doskonałe, to my również nie będziemy nigdy w stanie osiągnąć pełni doskonałości, mimo to samo dążenie do ideału jest ścieżką do wolności i podstawą wewnętrznego ładu. Indianie zachęcają, by choć  jeden dzień i jedną noc spędzić w odosobnieni, na modlitwie i kontakcie z naturą, która będąc dziełem Stwórcy, jest jego najwspanialszą świątynią. Niegdyś Indianie udawali się w odosobnione miejsce na 4 dni, w czasie tym nie jedli i nie pili. Jednak nawet jedna noc w skupieniu, ciszy i spokoju, pozwala poczuć nam duchowe więzy, łączność i przynależność do natury. Aby to osiągnąć nie możemy przeszkadzać sobie żadnymi przyziemnymi troskami, nie możemy z góry zakładać czego oczekujemy. O zachodzie słońca obserwujmy zachowanie zwierząt, z którymi dzielimy się naszym domem - ziemią.
"Może zobaczysz sowę, lub ją usłyszysz? A może masz szczęście i zobaczysz jelenia lub zająca? Kiedy obserwujemy naturę nasze rozprasza się i jesteśmy jej cząstką" - mówi Eagl Man, Indianin Dakota
Dzięki odosobnieniu mamy czas, aby pomyśleć dlaczego żyjemy? Jaki cel postawił przed nami Stwórca, natura, los? Nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi, gdyż każdy z nas jest inny, każdy ma własną odpowiedź, każdy musi ją sam odnaleźć.
Gdy Indianie czują się samotni, słabi i zagubieni, zwracają się do drzew, ptaków i innych stworzeń, które są im braćmi o siostrami, niosącymi przedwieczną mądrość. Zwracają się do swego wnętrza. I słuchają tego, czego większość białych ludzi nie słyszy. Indianie słuchają ciszy...

na podstawie Otwarta rana Ameryki - A Ziółkowska-Boehm

poniedziałek, 7 października 2013

Kartka wyrwana z pamiętnika, czyli myśli o Native Americans



"Brak zrozumienia między kulturami jest wynikiem wszystkich pozostawionych bez odpowiedzi pytań, zalegających między pokoleniami."

Muzyka indiańska jest głosem, który nie pozwala zapomnieć o przeszłości i zapewnia o trwaniu w przyszłości.

"Nie możemy zabijać wszystkiego czym jesteśmy tylko po to, by przetrwać"
cienie pojętnych

W tym oto miejscu leżymy martwi, 
gdyż nie chcieliśmy żyć
hańbiąc ziemię, 
z której wyrośliśmy"
Jutro

Jak można się z tego śmiać?
Niech każdy będzie sądzony za jego czyny,
ja zapłaciłem cenę,
by żyć na własnych warunkach.
Jutro

sobota, 5 października 2013


Barwne motyle, co tańczą
w zachodu ostatnich płomieniach,
podziwiane,
obojętnie mijane,
taniec co modlitwą
szmerem skrzydeł brzmiącą
do słońca,
by nad szczyty wróciło,
do świata,
do Boga,
by mu pozwolone było 

piątek, 4 października 2013

Kartka wyrwana z pamiętnika, czyli myśli o Native Americans



Mitakuye Oyasin to nauka, która daje siłę, gdy odkryjemy w sobie powiązanie ze wszystkim, co żyje, gdy pozwolimy by nasz oddech stał się częścią oddechu świata, gdy poczujemy, że krew w naszych żyłach krąży jak soki w drzewie to znajdziemy w sobie przedwieczny spokój i harmonię natury, a siła życia, siła natury, będzie płynąć wraz z krwią w naszych żyłach.

Indiańska filozofia życia, to filozofia pełna pozytywnej myśli.

Gdyby do mojego kraju przybył obcy naród, zabrał mi ziemię, budowałby na niej swoje miasta, wysłał przeciw mojemu narodowi swoje wojsko, to mielibyśmy prawo walczyć, zabijać i niszczyć to co należy do wroga. Indianie również mieli to prawo, dlaczego więc sądzono białym prawem powstańców z Minnesoty i dlaczego skazano ich na najgorszą z kar, i dlaczego nagradzano żołnierzy za walki z Indianami???

Honoru i pamięci o przeszłości nigdy nikt poza tobą samym ci nie odbierze. A godność człowieka pozostanie na zawsze.

środa, 2 października 2013

Indianie w językach świata cz. 1




afrikaans -Indiërs

albański - Indians

arabski - الهنود

azerski - Indians

baskijski - indioak

bengalski - ইন্ডিয়ানস
białoruski - індзейцы

bośniacki - Indijanci

bułgarski - индианците

cebuański - Indian

chiński tradycyjny - 印度人
chiński uproszczony - 印度人

chorwacki - Indijanci

czeski - Indové

duński Indians

esperanto - baratanoj

estoński - indiaanlased

filipiński - indians

fiński - Indians
francuski - Indiens
galicyjski - indios

niedziela, 29 września 2013

Wolność


Prosta jak strzała,
dumna jak wojownik
z podniesioną głową
szła nucąc pieśń zwycięstwa.

Nie związali jej 
nie zakneblowali
otoczyli iluzoryczną granicą

A ich jedynym snem
jej upadek i śmierć
i plują na hańbę jej w twarz

Rzucają ja na kolana
a ona wstaje
póki żyje w miłości swych dzieci


Prosta jak strzała,
dumna jak wojownik
z podniesioną głową.

sobota, 28 września 2013

Szalony Koń- dzisiaj???


A gdyby Tashunca Witko żył dziś, ze swymi ideałami,niezłomnością ducha. Kim by był? Jaki by był? Pewnie całe życie spędził by w rezerwacie, nienawidził przecież białych, jak mógłby żyć w ich miastach.Prawdopodobnie nosiłby długie włosy jak przodkowie i robił wszystko by pokazać światu swoją odmienność, swoją "indiańskość", pokazać to, że gardzi światem białych i, że to on zna prawdziwe ideały. Pewnie często odwiedzałby swoje ukochane góry. Tylko czyj pomnik by wtedy wykuwano? Siedzącego Byka? Moim zdanie =m to on byłby w stanie najgodniej zastąpić swego współplemieńca.. Tashunca Witko brałby pewnie udział w powwow, działał w jakiejś indiańskiej organizacji. Z czasem zostałby może wodzem, choć może w późniejszym wieku niż w rzeczywistości. No i może jego życie byłoby szczęśliwsze, przecież raczej nikt nie zabiłby mu w rezerwacie brata, nie zginęli by jego przyjaciele, jego córeczka byłaby wyleczona. Ale pewni nadal byłby samotnikiem, zakochanym w swej ziemi, ludzie i Black Hills, gdzie wybrałby się by dostąpić wizji. Może poprowadził by Lakotów do lepszego jutra. Ale wtedy kto byłby ideałem i bohaterem tych licznych, którzy go kochają i podziwiają

shania

czwartek, 26 września 2013

indiańska modlitwa - MITAKUYE OYASIN



Aho Mitakuye Oyasin....
Wszyscy jesteśmy spokrewnieni
Szanuję tych, którzy są dziś ze mną w kręgu życia
Jestem wdzięczny za to, co mogę  wyznać w tej modlitwie....
Stwórco, najwyższy dawco życia,
Dziękuję ci
Za naród minerałów budujący i  utrzymujący moje kości i cały fundament życiowych doświadczeń.
Dziękuję ci
Za naród roślin, który podtrzymuje moje organy i ciało i daje mi zdrowe zioła na choroby.
Dziękuję ci.
Za naród zwierząt, który karmi mnie swoim mięsem i oferuje lojalne współzawodnictwo w walce o życie
Dziękuje ci
Za naród ludzi, z którym dzielę  ścieżkę mej duszy w świętym kole ziemskiego życia.
Dziękuję ci.
Za Ducha narodów, moich niewidocznych przewodników przez wzloty i upadki  życia i niosących zapaloną pochodnię przez wieki
Dziękuję ci.
Za Cztery Wiatry Zmian i Wzrostu,
Dziękuję ci
Jesteście ze mną w relacji, jesteście moimi krewnymi, bez których bym nie żył.
jesteśmy razem w kręgu życia, współzależymy współistniejemy, wspólnie tworzymy nasze przeznaczenie.
Wszyscy jesteśmy sobie równi.
Jeden naród powstaje z drugiego jednak każdy zależy od tego powyżej i poniżej.
Jesteśmy częścią Wielkiej Tajemnicy
Dziękuję ci za to życie.

czwartek, 19 września 2013

TASCHUNCA WITKO- SZALONY KOŃ - HISTORIA W OBRAZACH


Był młodym wspaniałym wojownikiem
trochę samotnikiem
*
dobrym człowiekiem,
co kochał lud i ziemię.
*

Wielkim wizjonerem
*


Nadszedł biały człowiek,
niósł wojnę na bagnetach.
*

On stał się wodzem,
do walki prowadził swe plemię,
*


Zwycięstwo mu było drugim imieniem.
*

Ta ciężka zima
 i białe psy zemsty.
*

Musiał wybrać....
*


czy odda wolność swoją i ludu
za życie plemienia
*


czy odejdzie wolny
by żyć wśród świętych gór...?
*


zwycięscą miłość, 
co nigdy nie opuszcza,
co do piekła dumna idzie bram.
*


Jego decyzja
progiem wiecznej chwały mu była,
*

spełniła się wizja...
*

lecz on nigdy nie opuścił
umiłowanego plemienia,
CZUWA....




środa, 18 września 2013

moi Indianie...


Moi Indianie. Jacy są? Kim dla mnie są? Po pięciu latach mojej pięknej przygody z Indianami wiem już, że ludzie tkwią w świecie stereotypów kreowanych przez przeciętą literaturę i westerny, będąc często w głębokim błędzie. Ale wracając do mnie, to tak bardzo subiektywnie mówiąc. Moi Indianie to moja jedyna i wieczna miłość. Miłość, na której nigdy się nie zawiodę, która mnie nigdy nie opuści. Moi Indianie to radość i smutek, uśmiech i łzy. Moi Indianie to nie wyidealizowani bohaterowie, ale ludzie, zwykli ludzie z krwi i kości, z ludzkimi zmartwieniami i radościami. Ludzie tak inni od innych, być może lepsi? Skrzywdzeni przez moją rasę, a za ich krzywdę trudno znaleźć godne zadośćuczynienie. Moi Indianie to mój największy wyrzut dla tego świata.
Odważni, dumni, o pięknej duszy i wspaniali ludzie, o których nigdy nie będziemy wiedzieć za dość, bo nawet się nie staramy. Moi Indianie to moja przyszłość. Bezpieczna skała schronienia na egzystencjalnym oceanie sztormów. twierdza nie do zdobycia w kraju ogarniętym wojną. Moi nauczyciele w szkole życia. Punkt osobowości, który nawet w najgorszych chwilach, po przejściu największych zawiłości losu pozwala odnaleźć siebie. Moi Indianie to niedościgniony wzór i autorytet. Moja tarcza i włócznia w walce z przeciwnościami. Moi Indianie to centrum i cel mojego życia...

shania

wtorek, 17 września 2013

Mitakuye Oyasin - wszyscy jesteśmy spokrewnieni



"Indianie amerykańscy i inne ludy tubylcze od dawna są przeświadczone, że mogą sporo nauczyć Europejczyków i północnych Amerykanów o świecie i pokrewieństwie człowieka z nim. Pokładają ufność w duchowe podstawy swego postrzegania; ufają, że podstawy te mogą się stać źródłem uzdrowienia i pojednania całego stworzonego świata (creation). Oto kilka prostych przykładów wynikających z indiańskiego postrzegania świata.
Moi indiańscy przodkowie utrzymywali silną i odpowiedzialną wież z Bogiem jako Stwórcą na długo przed Jego poznaniem, tzn. przed przyjęciem Ewangelii Jezusa Chrystusa. Wież ta zrodziła się z uznania Innego jako Stwórcy, jako twórczej mocy ponad wszystkim, co istnieje; poprzedziło to na długo przybycie misjonarzy.
Nasi indiańscy przodkowie potwierdzali dobroć Stwórcy i całego stworzonego świata we wszystkim, co robili. Dotyczyło to także ich samych. To była istota ich opowieści, najważniejsza część ich modlitw i cel obrzędów. Rozpoznawali równowagę i harmonię, jakie charakteryzowały cały stworzony wszechświat: w równowadze pozostawały ze sobą zima i lato, polowanie i rolnictwo, niebo i ziemia, gorąco i zimno, słońce i księżyc, pierwiastek żeński i męski oraz kobiety i mężczyźni.
Nasi przodkowie widzieli, że wszystko to było dobre, podobnie jak czyni to Bóg na koniec szóstego dnia (Rdz 1, 31).
Całe duchowe postrzeganie amerykańskich Indian, a stąd indiańska teologia, wynika z aktu Tworzenia, czego często nie dostrzega się w podstawowej formie odprawiania ceremonii religijnych przez Indian wielu plemion Ameryki Północnej. Nasze modlitwy odmawia się często we wspólnocie zebranej w kręgu. Krąg jest głównym symbolem samozrozumienia, reprezentującym całość wszechświata i nasz w nim udział.
Patrzymy na siebie jak na równorzędnych uczestników tego kręgu, nie stojących ani niżej, ani wyżej od innych tworów Boga. W naszej kulturze nie ma hierarchii, nawet gatunków, ponieważ krąg nie ma początku ani końca. Wszystkie stworzenia występują razem, każde na swój sposób, aby zachować całość kręgu.
Gdy grupa Indian formuje krąg do modlitwy, wszyscy wiedzą, że już sam krąg jest modlitwą. Nie padło jeszcze ani jedno słowo (są obrzędy, w których nie trzeba nic mówić), ale sam fizyczny przejaw naszej postawy już wyraził naszą modlitwę i głęboką troskę o cały stworzony świat.
Narody Lakotów i Dakotów mają zwrot używany we wszystkich modlitwach, który trafnie oddaje tubylcze poczucie bycia pośrodku stworzonego świata. Zwrot Mitakuye Oyasin [wym. mitakuje ojaszin] ma wiele warstw znaczeniowych. Człowiek modli się oczywiście za swych bliskich krewnych - ciotki, kuzynów, dzieci, czy dziadków. Jednak pokrewieństwo może dotyczyć także innych członków plemienia, a nawet wszystkich Indian.
Jednocześnie zwrot ten obejmuje wszystkie istoty ludzkie, czyli wszystkich dwunożnych jako krewnych, a powiększony krąg nie kończy się jeszcze w tym miejscu. Każdy Lakota odmawiający tę modlitwę wie, że nasi krewni to wszystkie stworzenia czworonożne, skrzydlate i inne żyjące na Matce Ziemi. Pewien nauczyciel Lakota zasugerował, że lepsze tłumaczenie Mitakuye Oyasin brzmiałoby: Za wszystkie rzeczy nade mną i pode mną, i wokół mnie; to jest, za wszystko, z czym jestem spokrewniony.
Pytanie, jakie indiańskie kultury stawiają ludom chrześcijańskim, szczególnie tym z Europy i Ameryki Północnej, brzmi: Jak można szanować drzewo, skałę, zwierzęta czy wreszcie istoty ludzkie w komercyjno-przemysłowym świecie, który wyłonił się ze współczesności i teraz grozi całemu Stworzeniu postmodernistyczną zagładą? W jaki rodzaj wzajemności jesteśmy zaangażowani, w jaki będziemy? Co zwrócimy Ziemi, gdy wytniemy las czy wyeksploatujemy kopalnię, zostawiając za sobą metr po metrze całkowicie gołą ziemię?
To samo pytanie, postawione w kategoriach ludzkiej sprawiedliwości, zabrzmi może jeszcze bardziej boleśnie: gdzie wzajemność, gdzie zachowanie kosmicznej równowagi z szacunkiem do tych, którzy cierpią różne rodzaje ucisku w naszym współczesnym świecie: Murzyni w południowej Afryce, Palestyńczycy, Tamilowie w Sri Lance czy ludy plemienne w Ameryce Łacińskiej?
Podobnie jak wiele innych ludów Trzeciego i Czwartego Świata, także i ja martwiłem się, że rosnąca troska i świadomość kryzysu ekologicznego, dotykającego cały stworzony świat, mogły (i często to robiły) odrywać ludzi o wrażliwym sumieniu od ich świadomości i zaangażowania w sprawy sprawiedliwości i wolności. Na przykład, troska o przeżycie ryb w górskich jeziorach, zanieczyszczonych kwaśnymi deszczami jest z pewnością szlachetna. Jednak, gdy odrywa to naszą uwagę od codziennych cierpień Czarnych w południowej Afryce, stajemy się uczestnikami ucisku dotykającego naszych braci i siostry poprzez terror apartheidu.
Ze swej strony, muszę nieustannie przypominać dobrym chrześcijanom w Ameryce Północnej o trwającym ucisku Indian amerykańskich: sześćdziesiąt procent bezrobocia, zdewastowane kultury, grabież ziem i największa ofiara: choroby i słabowitość owocujące przerażającą statystyką średniej długości życia zaledwie 46 lat. Potrzeba sprawiedliwości, potrzeba kościołów, które ogłoszą dobrą nowinę biednym i uciśnionym jest naprawdę wielka, nawet pośrodku północnoamerykańskiego dobrobytu.
Indiańskie rozumienie Tworzenia jako świętości, Matki Ziemi jako źródła całego życia, wykracza daleko poza świadomość takich instytucji jak Sierra Club czy Greenpeace. Znaczy więcej niż troska o foki czy parę uwięzionych w lodzie wielorybów. Obejmuje ono całe życie, od drzew i skał do stosunków międzynarodowych. Wiedza ta jest natchnieniem dla wszystkich działań społecznych, od polowań i tańców po pisanie wielkich petycji, czy kierowanie rządowymi agendami.
W szczególności dotyczy to sposobu, w jaki ze sobą żyjemy. Siłą rzeczy wiąże się to ze sprawami sprawiedliwości i uczciwości, a wreszcie pokoju.
Indianie doświadczyli i dalej doświadczają niekończącego się ucisku w rezultacie tego, co można nazwać barbarzyńską inwazją na Amerykę. Podejrzewamy, że ucisk, którego doświadczyliśmy, jest ściśle związany ze sposobem, w jaki imigranci modlą się i rozumieją Tworzenie oraz swój stosunek do stworzonego świata i Stwórcy.
Co więcej, sądzimy, że chciwość, która była powodem usunięcia wszystkich ludów tubylczych z ziem ich duchowych korzeni jest tą samą chciwością, która teraz zagraża przyszłości Ziemi oraz jest nieustannym źródłem ucisku tak wielu ludzi. Bez względu na to, czy są to opowieści, które opowiadają imigranci, czy teologie, które rozwijają, aby je zinterpretować, ludom indiańskim wydaje się to złe.
Indianie nie tylko wytrwale opowiadają opowieści, śpiewają pieśni, odmawiają modlitwy i odprawiają obrzędy, których korzenie sięgają głęboko w Matkę Ziemię, ale są na tyle zuchwali aby myśleć, że ich opowieści i sposoby wyrażania szacunku wobec stworzonego świata, któregoś dnia pokonają imigrantów i ich zmienią. Zdaje się, że tubylcze ludy Ameryki mają we krwi optymizm i cierpliwość bez granic.
Mitakuye Oyasin! Za wszystkich moich krewnych!"

http://www.indianie.eco.pl/litera/mitakuye.htm

sobota, 14 września 2013

Szalony Koń - cytaty


"Woleliśmy polować, by żyć, niż być bezczynnym w naszych rezerwatach. W czasie gdy nie mamy wystarczająco jedzenia i pozwolenia na polowanie."

"Moja ziemia jest tam, gdzie leżą pochowani mi zmarli"

"W cierpieniu i przez cierpienie Czerwony Naród będzie wzrastał ponownie. Będzie to dar losu dla chorego świata. Świata wypełnionego złamanymi obietnicami, egoizmem i podziałami. Świat zatęskni znów za światłem. Widzę czas 7 generacji, kiedy ludzie wszystkich ras zbiorą się pod Świętym Drzewem Życia a cała ziemia znów będzie jednym kręgiem."

"Wszystkim czego chcieliśmy był pokój  pozostanie samemu. Żołnierze przyszli i zniszczyli nasze wioski. Potem przyszedł Długie Włosy. Powiedział, że zabijemy go, ale on zabije nas. Naszą pierwszą myślą była ucieczka, ale byliśmy osaczeni i musieliśmy walczyć."

"Nie sprzedaje się ziemi, po której chodzą ludzie."

Największy z   Lakotów

piątek, 13 września 2013

Indianie i święty symbol drzewa


Świętością dla Indian jest drzewo, które utożsamia wzrost, Native Americans pragną, aby inni ludzie rozumieli, szanowali i czcili ten symbol. Mówią, że warto wybrać sobie drzewo, usiąść pod nim i rozmyślać. Postarać się odnaleźć podobieństwo między swoim życiem a życiem drzewa - nasza krew i życiodajne soki drzewa. Pragniemy siły, stawiamy czoło przeciwnościom spotkanym na drodze życia, czyż nie podobnie jest z drzewem, które rośnie, aby jego pień i konary były potężniejsze  wytrzymalsze, które stawia czoło wichrom i suszom. Kiedy będziemy myśleć w ten sposób nauczymy się szanować naturę.

na podstawie "Otwarta rana Ameryki" A.  Ziółkowska - Boehm