sobota, 31 stycznia 2015

******


Stań do walki,
nie lękaj się śmierci,
co Ci towarzyszką była,
od chwili gdy
gwiazda Twa zabłysła,
co zaprowadzi Cię
do krainy Wielkiego Ducha.
Gdy ci umrzeć przyjdzie,
śmierć Twa, stanie się
święta.
Uświęci Twe życie,
ofiarę i Ziemię.
Nie lękaj się,
nie wszystkiemu jest panią.
Twa wolność i miłość
są nieśmiertelne.
Odrodzą Twą Ziemię

sobota, 24 stycznia 2015

modlitwa indiańska


Tunkašila, unci maka wamakanškanya


tatuye topa kin lena tawaic'iya nanke.
Na maka wita kin le, cannunpa kin le,
ikce wicaša hena unkawanlakapi,
wicouncage topa kin lena wicotakunišni
hinajinpi eša hena kakušyeya najin yo!

Tunkašila, unšimala yo!
Ohunkešni na wakanyeja hena iyuškinya,
zaniya manipi kte.

Wokiye kaga yo!

Taku wakan ecetkiya hounkiciciya po!
Mitakuye ob takuni itokeca kte šni.
Mazani kte! Wani kte!

Tunkašila, hoiciciyelo!
Unšimala yo! Omakiya yo!

Mitakuye oyas'in.


Grandfather, Grandmonther,
to the Powers 
in the Animal Nations
of the Four Winds.
Watch over the Sacred Pipe, 
Grandmother Earth,
and the People:
Our Forefathers, Elders,
Little Ones,
and the Unborn.

Grandfather,
I have a genuine need and I need your help.
I pray through the Sacred Pipe
for my People, all life,
for health and happiness.

Grandfather, hear my prayer.
I have a genuine need and I need your help, help me.

We are all related.



http://1onewolf.com/lakota/index.htm

poniedziałek, 29 grudnia 2014

sama


Lost Bird
tyś była
Sama 
jak wojownik,
co przetrwał bitwę gdy inni zginęli;
jak gwiazda,
której towarzyszki z nieba strącono
jak wilk,
co na skargę nie ma sił ze stada wyrzucony.
W imieniu twym
echa imion tych
co polegli nad Wounded Knee

poniedziałek, 22 grudnia 2014

********



Był orzeł, co dumnie tańczył w obłokach,
dnia swych narodzin niepomny,
a było to,
gdy nie znano jeszcze historii.

Był łabędź, co czerwonymi pióry
inny był wśród mu podobnych,
co chcieli,
usłyszeć jego przed śmiertelną pieśń.

Jest skrzydlaty lud, co w sercach orła ma,
nad którym krąży łabędzi cień i skrzydła,
 co zerwą okowy
i wzbiją się w nieba najwyższy krąg.

Będzie feniks, co w ogniu i pożodze
powstanie z popiołów starego świta,
tworząc nowy świat,
prze oblecze się w orła starszego niż historia.

poniedziałek, 15 grudnia 2014

vine deloria cytaty


Być Indianinem we współczesnej Ameryce to w bardzo realnym sensie – być nierealnym i ahistorycznym.

Historia opisywana przez nie – indiańskich autorów jest często pełna błędów. Potrzebujemy całej grupy ludzi tworzących literaturę faktu. Łatwiej jest pisać o swoich emocjach, niż o faktach. Już przed laty Indianie zaczęli pisać poezję – „Jestem Indianinem w Gallup i jest mi smutno…” Znamy to od dawna i nadszedł czas, by Indianie zaczęli pisać o technice i naukach społecznych.

Jeżeli porusza się między biegunami radykalizmu i umiarkowania, to można poruszać bardzo radykalne kwestie używając umiarkowanego stylu. Generalnie radykalne poglądy starałem się wyrażać umiarkowanie.

Nawet sami Indianie nie są w stanie ustalić, co ich łączy ze stworzeniem, które dla białych antropologów jest tzw. „prawdziwym Indianinem”. Dlatego niektórzy zaczynają uważać, że są jedynie cieniami mitycznego Superindianina.

Porwiemy system wartości tego kraju [USA] na strzępy. Nie jest ważne, że jest nas Indian niewielu. Ważne jest to, że mamy lepszy sposób życia. My Indianie mamy bardziej humanistyczną filozofię życia. My Indianie pokażemy temu krajowi, co znaczy postępować po ludzku. Któregoś dnia ten kraj zmieni swoją konstytucję i swoje prawa tak, by służyły ludziom, a nie własności. Co jest najwyższą wartością w życiu człowieka? Oto jest pytanie.

Widzieć w zajęciu Biura do Spraw Indian [w 1972] lub w okupacji Wounded Knee [w 1973] konspirację działaczy finansowanych przez zagraniczne pieniądze, jak usiłował to czynić w pewnym momencie rząd, to przyznawać się do głębokiej ignorancji w sprawach postaw i przekonań Indian. Nacisk na międzynarodowe uznanie narastał wśród tradycyjnych Indian co najmniej od pokolenia, a ostatnio stał się intensywny także wśród aktywistów. Rząd federalny może nadal udawać, że nie może traktować plemion jako suwerennych narodów, ale problemy za które sam odpowiada stają się istotnymi przeszkodami w kampanii ukrywania trudnych spraw Indian pod dywanem.

Wounded Knee [w 1973] było historyczną cezurą w stosunkach amerykańskich Indian i narodów zachodnioeuropejskich. Było pierwszym wygranym protestem współczesnych narodów tubylczych przeciwko zachodnioeuropejskiej interpretacji historii, bowiem Siuksowie odrzucili definicje, których amerykański system prawny używał do skrywania statusu indiańskich plemion, kreując je jedynie na nieistotny problem wewnętrzny USA. W swojej deklaracji niepodległości Siuksowie Oglala mówili światu o wolności wszystkich rdzennych ludów od tyranii zachodnioeuropejskiej myśli, wartości i interpretacji doświadczeń człowieka. Wounded Knee oznaczało, że Indianie byli zdecydowani poszukiwać swojego miejsca w świecie, że ogłosili swoje wyzwolenie – jeśli nie fizyczne, to duchowe – od przeszłości i że wkraczają oto przed światem w nową fazę istnienia, której dotąd im odmawiano. Widok, jak małe indiańskie plemię usiłuje zrzucić więzy kolonializmu i stać się wolnym narodem fascynował europejskich dziennikarzy, którzy odwiedzali USA i przybywali do Wounded Knee.


Zachodnia cywilizacja nie łączy, niestety, wiedzy z moralnością, lecz łączy wiedzę z władzą i stawia między nimi znak równości. Dziś, gdy na horyzoncie pojawia się informacyjna „superautostrada”, mówi się nam, że brak dostępu do informacji skaże ludzi na życie bez sensu i w biedzie. Tymczasem, gdy przyglądamy się nowoczesnemu społeczeństwu przemysłowemu, to nie ulega wątpliwości, że informacja – sama w sobie – jest bezużyteczna i że im więcej danych gromadzimy, tym bardziej decyzje etyczne i moralne osiągają wymiar fantazji, w której „brak dowodów winy” jest moralnym ekwiwalentem dobrego uczynku

sobota, 1 listopada 2014

**********

Wśród szeregu pomników,
świateł zniczy
i kwiatów chryzantem.
Cierpienie i ból ludzkich istnień.
A każde uczucie tak mocno odczuwalne,
tęsknota tak dotykalna,
aż gęstsze jest od nich powietrze...
To wszystko jak namacalne,
niemalże w ręce ujmowalne
jak płaszcz otulające.

Na zimnych pomnikach kropel tysiące
i nikt już orzec nie może
czy to niebo płacze, czy człowiek.
Moje oczy łzami nie płyną,
nie jeden, nie raz łzami obmyłam już bliski sercu grób.
A gdybym nad wami płakać chciała,
cóż Wam po słonych tych kroplach,
bólem życia osolonych.
Niczego Wam nimi nie zwrócę.
Płacze ma dusza,
łzami ognistymi,
serce palącymi,
łzy te
ogniem miłości rozpalone,
na dusze tych co odeszli spływają.
Wszystko co me serce kryje Wam opowiadają.



czwartek, 16 października 2014

o Vine Deloria


Był jedną z tych postaci, które naprawdę uratowały Indian przed wyginięciem.
Autor: Rick Williams, przewodniczący American Indian College Fund, Denver

Nie ma ani jednego Indianina w tym kraju, który nie zawdzięczałby czegoś Vine’owi Delorii, Jr.
Autor: Glen Morris, prof. nauk politycznych, CU

Spotkanie z nim leczyło z XIX-wiecznego poglądu, że Indianie wokół nas są zbyt nowocześni, by być Indianami.
Autor: Patricia Limerick, prof. historii, CU

Vine był wielkim przywódcą i pisarzem, prawdopodobnie najbardziej wpływowym Indianinem minionego stulecia.
Autor: Charles Wilkinson, prof. prawa, CU

Zaniósł indiańskie traktaty i inne dokumenty do sądów i sprawił, że zaczęto je brać na poważnie.
Autor: John Echohawk, założyciel i prezes NARF, Boulder

http://pl.wikiquote.org/wiki/Vine_Deloria,_Jr.

czwartek, 9 października 2014

"Pamięć o Wounded Knee nadal krwawi"


Masakra Wounded Knee w 1890 kończy symbolicznie etap wojen Stanów Zjednoczonych z Indianami, nie kończy jednak walki samych Indian o prawa do życia, o wolność religijną i prawo do samostanowienia. W 1973r. właśnie nad Wounded Knee, na fali ruchów protestu i niezadowolenia z polityki rządów amerykańskich względem Tubylczych Amerykanów, odbyła się głośna okupacja American Indian Movement (AIM, Ruch Indian Amerykańskich) i przedstawicieli plemion wspierających działania Ruchu, podczas której Indianie przypomnieli, że nie są reliktem romantycznych czasów podboju „Dzikiego Zachodu”, ale społecznościami nadal żyjącymi, które chcą kultywować swe tradycje i wierzenia w spokoju oraz domagających się respektowania praw traktatowych.
Jak widać, pamięć o Wounded Knee, mimo upływu 124 lat, nadal krwawi. Lista indiańskich, słusznych, pretensji formułowanych wokół Wounded Knee jest znacznie dłuższa. Dziś „Wounded Knee” stało się jednym z panindiańskich symboli, wokół których współcześnie społeczności indiańskie w USA i Kanadzie budują swoją nowoczesną tożsamość.
Remember Wounded Knee! to zawołanie AIM i wszystkich ludzi, którzy starają się przypominać o prawie Indian do wolnego życia. Pamiętajmy i my…

Cytaty pochodzą z artykułu dostępnego pod adresem  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/historia/682156,pamiec-o-wounded-knee-nadal-krwawi.html

czwartek, 2 października 2014

Obama u Indian

Barack Obama odwiedził Indian z plemienia Siuksów żyjących w rezerwacie w Dakocie Północnej. Jak poinformował Biały Dom, prezydent rozmawiał ze starszyzną plemienną a także młodzieżą, by jak najwięcej dowiedzieć się o warunkach życia w rezerwacie.

Prezydent Obama pierwszy raz w rezerwacie Indian.
Prezydent przedstawił także nowe projekty, które mają wspierać kształcenie indiańskiej młodzieży. Później wziął udział w tradycyjnym indiańskim zjeździe plemiennym, połączonym ze śpiewem i tańcami.

To pierwsza taka wizyta Obamy w czasie jego prezydentury. Jeszcze jako kandydat na prezydenta USA odwiedził on Indian w Montanie i został wówczas honorowym członkiem plemienia. Barack Obama opowiada się za zwiększeniem wsparcia państwa dla Indian, zwłaszcza poprawę opieki zdrowotnej i systemu edukacji, przede wszystkim zawodowej.
(JS)

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/prezydent-obama-pierwszy-raz-w-rezerwacie-indian/hrxd0

No proszę, zeszło mu się trochę, ale jak to mówią lepiej późno niż wcale, szkoda tylko, że do Pine Ridge nie wpadł przy okazji, ciekawe co tam by obiecał.?

piątek, 26 września 2014

kim jest dla nas Szalony Koń?


Otóż dla mnie Szalony Koń to pewnego rodzaju drogowskaz, wzór postępowania i przede wszystkim męstwa. Uważam, że współczesna popkultura dostarcza młodym chłopakom nieco zaburzony obraz mężczyzny i męskości dlatego takich wzorów szukać trzeba na własną rękę. Jak każdy poszukujący swojej drogi próbowałem znaleźć jakiś przykład godny naśladowania no i pewnego dnia usłyszałem o Szalonym Koniu. Uważam, że można odnaleźć w jego zachowaniu wszelkie cechy, które posiąść powinien prawdziwy mężczyzna a mianowicie odwagę, determinację, dzikość, waleczność. Moim zdaniem kluczem do kształtowania charakteru jest umiejętność podejmowania odpowiednich decyzji w odpowiednim czasie. Pomimo poświęcenia jakie się z nimi wiązało, Szalony Koń podejmował właśnie takie odpowiednie decyzje. Co więcej broniąc swojej ziemi, która była dla niego niczym rodzina, okazał się być wzorem wierności i oddania, a to już wskazówka dla mężów i ojców. Można więc powiedzieć, że od Szalonego Konia Uczę się jak być mężczyzną.
Mariusz 







Szalony Koń dla mnie to symbol walki Indian ze zbrodniczą polityką Jankesów wobec podbitych plemion indiańskich.

Anonimowy 



A dla mnie? Dla mnie Szalony Koń to ideał Indianina, osobisty autorytet i niedościgniony wzór do naśladowania. Podziwiam jego postawę życiową i staram się w życiu postępować tak, aby gdybym miała spojrzeć mu w oczy mogła zrobić to z godnością. Był on człowiekiem głęboko uduchowionym, wizjonerem, idąc za jego przykładem staram się iść ścieżką ducha. gdy myślę o Szalonym Koniu to mam w głowie niezliczoność myśli, w sercu mnogość uczuć. Jest w moim życiu postacią kluczową, bez przykładu jego życia nie byłabym sobą, moje decyzje byłyby inne, moje uczucie do Indian słabsze. Gdy jest mi w życiu ciężko zwracam się do niego, bo wierzę, że jest gdzieś blisko i czuwa nad swoimi ludźmi i nad nami, którzy kochamy Indian. 
shania

piątek, 19 września 2014

Letter to Tasunka Witko (Crazy Horse) by: Matt Remle

"Leksi, cante waste nape ceyuza yelo. Wakinyan Wa’anatan emaciyapelo. Uncle, with good feelings in my heart I shake your hand. My name is Wakinyan Wa’anatan.I would like to extend a wopila tanka (many thanks) to you, as well as, to all our ancestors who lived, fought and died so that we may be here today. There are no words that can express the deep appreciation and gratitude that my tiospaye and Oyate feels towards what you all have done for us. I send these words to you from the beautiful lands of the Coast Salish peoples with the upmost humility on this day September 5th, 2013, 136 years after your life was taken.Often, I reflect upon the current state of our Oyate, of Native and Indigenous peoples in general, and the state of our mother Maka Ina and wonder how you and others of your era like Tatanka Iyotanka (Sitting Bull) would think, or feel, and how you would respond. Sometimes, I feel embarrassed about our current generation’s response, or lack thereof, to these issues especially given the grave levity and the depth and seriousness to which the current state of affairs has reached, especially the plight of our sacred first mother, Maka Ina.Since your journey the wasicu, or western society, has done everything in its power to pick apart and destroy our Oyate, our identities, our tiospaye’s, and the makoche (land) and not just to us Lakota, but to nearly all peoples and lands around Maka Ina.For nearly 100 years, the colonizer criminalized our traditional ways, our spirituality, and our languages. We are blessed though that we had strong wicasa (men) and winyan (women) who, like you, risked their lives and went underground with the language and ceremonies so that we may still have our ways today. We endured through the lost generations, wakanyeja (children), who were stolen from their homes and placed in remote boarding, or residential schools, where the colonizer sought to “kill the Indian, to save the man.”Iktomi (the trickster) has come to the people in perhaps his most deadly and destructive form yet disguised as alcohol and drugs. Alcohol and drugs have and continue to destroy our communities and Oyate. More recently, Iktomi has come in yet another dangerous form in that of greed. Many of us have forgotten your words “One does not sell the earth upon which the people walk” and now are only too happy to “sell” away the makoche to mining, oil, or other corporate interest despite knowing the devastating impacts on Maka Ina, our other relatives, and even to our own communities that they have.This spiritual war against drugs and alcohol, for the re-strengthening of our tiospaye, and against the desecration of Maka Ina and all her wakanyeja, is perhaps our current greatest struggle. This is where I wonder how you would respond. Are we today living up to the example of what you and others have shown us, in how to stand up and fight for the people, land and next generations?Maybe this is an unfair question, since each person, each spirit, is sent to the time and place that they were meant to be sent to. You, and I am honored to say many of my own relatives who fought alongside of you, were sent to the people at a time and place when most needed, maybe we need to understand that we have been sent to this time for a reason.The wasicu, or western society, likes to claim that the spirit of the people has been broken that there is nothing left except to assimilate into their society. Maybe it is this lie that is the responsibility of our generation to expose. Maybe it is our responsibility to fight this spiritual war and remind the people exactly who and what we are as children of earth.We know that the children of profit will not cease their assault against Maka Ina and if we are truly going to make a stand against this onslaught, then we must do so with the clarity of identity and understanding of our relationship to Maka Ina, all her wakanyeja and to the greater cosmos.Knowing who and what we are as relatives to all relations strengths our spirit and connection to all that is around us both the seen and unseen. This strength and clarity of self will carry us forward in the spiritual war against our shared mother.Let our generation stand strong and fulfill the responsibilities bestowed upon us just as Tasunka Witko, Tatanka Iyotanka and so many others stood up and fulfilled their responsibilities. Let us live so that the next generations will look back and give wopila to their ancestors who took a stand for them.Tasunka Witko, we shall do this in your spirit, in the spirit of Crazy Horse.Mitakuye oyasinWakinyan Wa’anatan (Matt Remle)"
http://lastrealindians.com/letter-to-tasunka-witko-crazy-horse-by-matt-remle/

Znalazłam ten teks w wakacje, kiedy planowałam wrzesień na moim blogu i głęboko mnie poruszył, postanowiłam się nim z wami podzielić, ale nie tłumaczę go na język polski bo gdy to zrobiłam to wydał mi się już mniej ładny, no cóż nie jetem zawodowym tłumaczem i nie umiem tłumaczyć tekstu tak, aby w doborze słów zachować jego pełną warstwę estetyczno-emocjonalną. W razie jakichś problemów z tłumaczeniem służę pomocą

piątek, 12 września 2014

Śmierć Szalonego Konia


Do fortu Camp Robinson przyjechal general Crook, czlowiek przyjaznie nastawiony do indian. Crook zwolal wodzow na narade. Ale gdy poinformowano go ze Szalony Kon powiedzial ze zamierza go zabic, general odwolal spotkanie. Crook nakazal aresztowac wodza a sam opuscil fort aby kontynuowac podroz. Sprawe mial poprowadzic dowodca fortu, podpulkownik Luther Bradley.

Do fortu przybyly dodatkowe oddzialy wojska z fortu Laramie. 4 wrzesnia dwa oddzialy pomaszerowaly do wioski Szalonego Konia. Tam nikogo nie zastali poniewaz w nocy Indianie rozproszyli sie po prerii. Szalony Kon ze swa chora zona udal sie do rezerwatu Pstrokatego Ogona. Tam spotkal sie z oficerami z fortu Camp Sheridan, ktorzy przekonali go aby wrocil do rezerwatu Czerwonej Chmury. Wodzowi mial towarzyszyc agent zarzadzajacy rezerwatem Brulow, porucznik Jesse Lee.

Rano nastepnego dnia Szalony Kon, porucznik Lee, Dotykajacy Chmur i grupa indianskich zwiadowcow ruszyla w droge. Na miejsce dotarli poznym popoludniem. Tam oficerowie powiedzieli porucznikowi Lee ze Szalony Kon musi sie poddac wojsku. Lee zaprotestowal i poszedl do dowodcy fortu, podpulkownika Bradleya. Bradley jednak nie dal sie przekonac poniewaz wczesniej otrzymal rozkaz od swych przelozonych ze ma aresztowac wodza i w nocy wyslac go do kwatery dowodztwa okregu wojskowego.

Straze zaprowadzily Szalonego Konia do aresztu. Mlody wodz oczekujac najgorszego, podjal probe ucieczki. Do szamotaniny doszlo tuz przed drzwiami aresztu. Jeden ze straznikow pchnal go bagnetem. Wódz zmarl w nocy.

Rano cialo Szalonego Konia wydano jego rodzicom, ktorzy zabrali je do fortu Camp Sheridan. Tam odbyl sie jego pogrzeb wg. indianskich zwyczajow. Kiedy po kilku tygodniach rezerwat Brulow zostal przeniesiony nad Missouri, zwloki wodza zostaly zabrane przez jego rodzicow i pochowane w innym miejscu.
Czarny Jelen od Oglalow twierdzil ze widzial rodzicow Szalonego Konia wiozacych drewniana skrzynie w ktorej byly zwloki ich syna. Obaj staruszkowie jechali konno, podczas gdy skrzynia byla wieziona na travois. Przez reszte swego zycia nie wyjawili nikomu gdzie pochowali Szalonego Konia. Wielu Indian uwazalo ze tym miejscem byla dolina rzeczki Bear Creek w Zlych Ziemiach. Czarny Jelen uwazal ze tym miejscem prawdopodobnie byla okolica strumyka Pepper Creek.

http://indianistyka.x10host.com/_LAKOTA_SIOUX_8.htm#_i_smierc_Szalonego_Konia

sobota, 6 września 2014

kamienny wodzu


kamienny wodzu
w świętej koszuli
coś losy wojny
w rękach niósł
marzenia Twe zniszczyli

kamienny wodzu
twej miłości ziemi 
tak nienawidzili
ci co jej nigdy
nie doświadczyli


kamienny wodzu
ze wzrokiem
w dal utkwionym
przyszłość odbijającym
cóż Ci uczynili

kamienny wodzu
pomniki Ci wystawili
słów chwały nie odmówili
lecz ziemi i życia nie wrócili

lecz ci co wierni byli i będą trwają...

shania