czwartek, 8 listopada 2012

Legendy Indian JAK GLOOSCAP ZMIENIŁ COŚ ZŁEGO W COŚ DOBREGO


Legenda Indian Abenaki

Kiedy Glooscap wyszedł z morza, wsiadł do swojego kanu, zrobionego z kamienia. Pływał w nim w miejscu, które teraz nazywamy St. John. Ścigał dwa olbrzymie bobry. Chciał powstrzymać je od przysparzenia jakichkolwiek kłopotów. Próbował zatrzymać je tam, gdzie dzisiaj jest Reversing Falls (Cofający się wodospad). Zbudował tamę , która powstrzymała bobry od przedostania się w górę rzeki. Ale bobry nadal próbowały pokonać przeszkody zastawione przez Glooscap’a i dalej podróżować w górę "Pięknej rzeki", która teraz zwie się Rzeką św. John’a.
Wtedy Glooscap wziął dwa kamienie i rzucił nimi w bobry. Jeden z kamieni poleciał daleko w górę rzeki i stał się wodospadem zwanym Niagara. Drugi kamień uderzył bobra, odbił się i poleciał s skalisty teren, zwany Plaster Rock. Do dziś na brzegu rzeki można spotkać czerwoną glinę, biorącą swój kolor od krwi bobra. Glooscap często używał złych zwierząt, by zrobić coś dobrego. Teraz mógł brodzić w dół i w górę Pięknej rzeki. Blisko Kingsclear, gdzie Glooscap wszedł z wody, na długo zanim została zbudowana Tama Mactaquac, istniały już płyty skalne, na których się podpierał by nie upaść. Na tych skałach pozostały jego ślady. Natomiast jego śnieżne rakiety, które tam pozostawił zamieniły się w Snowshoe Islands (Wyspa Śnieżnych Butów). To są wszystko poświęcone miejsca.

poniedziałek, 5 listopada 2012

Daremny twój trud


Kazałeś mi 
ściąć włosy
i nosić białych ubranie.

Zabrałeś mi
pióropusz 
i wojenna koszulę.


Kazałeś mi 
kopać ziemię
i hodować łaciate bizony.

Zabrałeś mi 
konie
i ojców kraj.


Chciałeś
bym słuchał twych przywódców
i stał się białym człowiekiem.

Jestem Indianinem
wiernym przodków słowom
daremny twój trud.

czwartek, 1 listopada 2012

Legendy Indian: Mit o powstaniu


Legenda Indian Abenaki

Pierwszy Manitou, Wielki Duch, stworzył Kloskurbeh, wielkiego nauczyciela. Pewnego dnia, kiedy słońce było w zenicie, młody chłopiec stał się Kloskurbeh’em. Wyjaśniał, że urodził się kiedy morze poruszyło się gwałtownie i wytworzyło wielką ilość piany, która ogrzała się w słońcu, stężała i rozpoczęła życie jako ludzki chłopiec.
Nazajutrz, znów w samo południe, nauczyciel i chłopiec powitali dziewczynę, która wyjaśniła, że pochodzi z ziemi, na której wyrosła zielona roślina, a ona jest jej owocem. Stąd Kloskurbeh, mądry nauczyciel, dowiedział się, że ludzie powstali z morza i ziemi. Nauczyciel podziękował Manitou i nauczył chłopca i dziewczynę wszystkiego, czego potrzebowali. Potem Kloskurbeh poszedł na północ do lasu, by pomedytować.
Gdy dzieci dorosły i stały się mężczyzną i kobietą założyły rodzinę i miały dużo, dużo dzieci. Niestety, było ich tak wiele, że rodzice nie potrafili ich wyżywić pomimo ciągłych polowań i zbierania w lesie owoców. Matka i ojciec smucili się, widząc swoje dzieci głodne. Pewnego dnia matka poszła do strumienia, i ciągle się smucąc weszła do niego. Gdy dotarła do środka strumienia, jej nastrój zmienił się zupełnie i napełniła się radością. Długi, zielony pęd wyrósł z jej ciała. Gdy kobieta wyszła ze strumienia, znów stała się nieszczęśliwa.
Później, ojciec spytał ją, co zdarzyło się w czasie, gdy on był zajęty zdobywaniem pożywienia. Matka opowiedziała całą historię. Potem powiedziała mężowi, by ją zabił, a jej kości zakopał w dwóch stertach. Ojciec, pomimo że rozumiał o co żonie chodzi, to zdenerwował się jednak i wiele jeszcze razy upewniał się czy kobieta tego chce. Było dla niego szokiem, że aby uratować dzieci, musi zabić żonę. Ona jednak upierała się przy swoim. Poszedł więc do Kloskurbeh po radę. Kloskurbeh stwierdził, że historia jest bardzo dziwna, i zaczął modlić się do Manitou, aby ten poradził co dalej robić. Manitou powiedział Kloskurbeh, że taka jest jego wola i ojciec musi zabić swoją żonę. Wtedy powiedział ojcu, że matka miała rację, to jest wola Manitou. Tak więc ojciec zabił żonę i zakopał jej kości w dwóch stosach tak jak o to prosiła.
Przez siedem księżyców, ojciec stał nad stosem kości i płakał. Pewnego ranka zauważył, że z jednego stosu wyrasta tytoń a z drugiego kukurydza. Kloskurbeh wyjaśnił mu, że jego żona tak naprawdę nigdy nie umarła, lecz, że będzie żyła wiecznie w tych dwóch zbiorach.
Od tego dnia, matka raczej wolałaby umrzeć, niż patrzeć jak jej dzieci głodują, a ta matka, która poświęciła się dla swoich dzieci, nadal karmi wszystkie inne. Od tej pory ludzie często zakopują na polu kukurydzy rybę, będącą prezentem i podziękowaniem dla pierwszej matki. Jest to także przypomnienie o tym, że wszyscy jesteśmy nierozłącznie związani z morzem i lądem.

poniedziałek, 29 października 2012

Widziałam


Widziałam
wojowników na koniach
i fajkę pokoju.

Widziałam 
kobiety szyjące tipi
i dzieci pełne życia.

Widziałam
 radość w ich oczach
i ufność w jutro.

Widziałam.
Czemu nie widzę?
Czemu śniłam...?

sobota, 27 października 2012

Indianie Brulé


Brulé – jedno z siedmiu głównych indiańskich plemion (albo grup) północnoamerykańskich Siuksów Teton (Lakotów) z Wielkich Równin.
W języku lakota znani byli jako Sicangu Oyate, czyli "Naród Spalonych Bioder" i dlatego Francuzi nadali im nazwę Brulé (fr. "Spaleni").

Charakterystyka
Podobnie jak inne grupy Siuksów, przybyli na Wielkie Równiny z leśnych obszarów leżących we wschodniej części Ameryki Północnej, znajdując tam dogodne warunki do życia i wędrówek za stadami bizonów. Z europejskimi podróżnikami stykali się od przełomu XVIII i XIX w., a w drugiej połowie XIX w. doświadczyli najazdu amerykańskich osadników, który - mimo zbrojnego oporu ludów tubylczych i traktatowych negocjacji - zmusił ich do zmiany stylu życia i osiedlenia się w niewielkich rezerwatach. W drugiej połowie XIX w. uczestniczyli m.in. w wojnie Czerwonej Chmury (ang. Red Coud War) i religijnym ruchu Tańca Ducha.

Współcześnie większość tubylczych Amerykanów wywodzących się z plemienia Sicangu mieszka w rezerwacie Rosebud w południowo-zachodniej części stanu Dakota Południowa. Niewielka społeczność Brulé zamieszkuje też w Lower Brule Indian Reservation na zachodnim brzegu Missouri, tworząc jednak odrębny organizm polityczny. Wielu Brulé, podobnie jak inni Siuksowie, wyjechało też w poszukiwaniu nauki i pracy do dużych miast w innych rejonach USA. W 1995 roku w Stanach Zjednoczonych żyło ich ok. 30 tys.

Znani Brulé
Pstry Ogon (ang. Spotted Tail)
Niski Byk (ang. Short Bull)
Stojący Wapiti (ang. Standing Elk)
Wielkie Usta (ang. Big Mouth)
Wroni Pies (ang. Crow Dog)

czwartek, 25 października 2012

Historia stworzenia i znaczenie marzeń


Indianie Abenaki

Wielki Duch, w czasie nam nieznanym, rozejrzał się i nic nie zobaczył. Żadnych kolorów, żadnego piękna. Był to czas ciszy i ciemności. Nie było żadnych dźwięków. Niczego nie można było zobaczyć ani poczuć. Wielki Duch zdecydował się napełnić tę przestrzeń światłem i życiem.
Dysponując swoją wielką władzą, nakazał rozpocząć proces tworzenia. Rozkazał Tôlbie – Wielkiemu Żółwiowi, by wyszedł z wody i stał się lądem. Na skorupie żółwia Wielki Duch uformował góry i doliny. Ułożył też białe chmury na błękitnym niebie. Był bardzo szczęśliwy. Wtedy powiedział, "Wszystko jest gotowe. Napełnię to miejsce życiem." Myślał i myślał, jaki rodzaju stworzeń uczynić. Gdzie by żyli? Co by robili? Co by było ich celem? Chciał ułożyć doskonały plan. Myślał tak mocno, że się zmęczył i zasnął. Jego sen wypełniały marzenia o tym co chce stworzyć. Widział w swoim śnie dziwne rzeczy. Widział zwierzęta pełzające na czterech nóżkach, inne na dwóch. Latające, skrzydlate stworzenia, inne pływające i mające płetwy zamiast rąk i nóg. Były rośliny wszystkich kolorów, pokrywające wszędzie ziemię. Owady naprzykrzały się, psy szczekały, ptaki śpiewały, a ludzie odwiedzali jeden drugiego. Wszystko wydawało się nie na miejscu. Wielki Duch myślał, że miał zły sen. Pomyślał, że nic nie może być tak doskonałe. Kiedy Wielki Duch obudził się, zobaczył bobra ogryzającego gałąź. Zrozumiał, że świat z jego snu stał się rzeczywistością. Wszystko o czym śnił, ziściło się. Kiedy patrzył, jak bóbr robi dom i tamę, by stworzyć staw dla jego rodziny, zrozumiał, że każda rzecz ma swoje miejsce i cel w czasie, i nic nie pojawia się bez powodu. Ta historia była przekazywana z pokolenia na pokolenie. Uczy nas, że nie wolno kwestionować naszych snów, gdyż one tworzą nasze życie.

poniedziałek, 22 października 2012

wolność




Wśród czarnej nocy,

na indiańskim smutku padole.

Ciche,

niczym odległe głosy bębna,

dźwięki kopyt mustanga,

co w swej grzywie,

unosi wraz z wiatrem

wolność .

czwartek, 18 października 2012

legendy Indian: strzyżyk

Legenda Irokezów


Kiedyś powiedziano chłopcu, że nie wolno strzelać do strzyżyków, ponieważ strzyżyk to dziwny ptak, jest trudny do trafienia i tajemniczy sam w sobie. Pewnego dnia chłopiec koło południa poszedł na polowanie. Wkrótce zobaczył strzyżyka i, chociaż go ostrzeżono, postanowił zapolować na niego. Wypuszczał strzałę za strzałą, ale w żaden sposób nie mógł trafić ptaka. Czasem ptak unikał strzał, a czasem odlatywał na inne drzewo. Wszystkie wysiłki chłopca spełzły na niczym. W końcu ukrył się za krzakiem i czekał dopóki nie będzie miał doskonałego celu, wtedy wypuścił strzałę. Ta tylko musnęła głowę ptaka, zadrapując skórę. Strzyżyk odleciał daleko z trzepotem. Chłopiec patrzył na niego póki nie zniknął za pniem drzewa w odległych zaroślach, wtedy szybko pobiegł za nim. Gdy dostał się w pobliże pnia usłyszał jęki i okrzyki bólu. Zajrzał za pień i ujrzał człowieka leżącego na ziemi, zwijającego się w wielkim bólu. Skóra na jego głowie została zraniona i broczyła krwią. Chłopiec strasznie się przestraszył, pobiegł do domu i opowiedział, co się wydarzyło. Ludzie pośpieszyli za nim, by pomóc rannemu człowiekowi, ale nie mogli znaleźć żadnego śladu obecności rannego. Strzyżyk odleciał. Od tego dnia Indianie nazywają strzyżyka, "ptakiem bez skalpu". Ptak zamienił się w człowieka, by uniknąć pochwycenia, kiedy został ranny i ogłuszony bólem.

czwartek, 11 października 2012

Legendy Indian 12 gwiazd

Legenda Irokezów

Dwanaścioro dzieci bawiło się razem na trawie w pobliżu chat swoich ojców. Chciały pobawić się w coś nowego. Złapały się w kółku za ręce i zaczęły tańczyć, lecz nie skacząc wokoło, ale stojąc w miejscu. Podczas tańca śpiewały: "Tańczymy. Tańczymy". Rodzice patrzyli na nie i przysłuchiwali się. Wkrótce zauważyli, że stopy dzieci nie dotykają ziemi. Rodzice się przerazili i wybiegli z chat, aby powstrzymać swoje dzieci, lecz te były już wysoko ponad ich głowami i wznosiły się coraz wyżej ciągle śpiewając: "Tańczymy. Tańczymy". Wznosiły się, aż całkiem zniknęły z widoku. Później rodzice ujrzeli dwanaście gwiazd świecących zaraz ponad dachami ich chat. Jedno z dzieci oddaliło się odrobinę od okręgu, i odtąd jest gwiazdą nieznacznie bardziej oddaloną od środka koła niż inne.

wtorek, 9 października 2012

Akt wysiedlania Indian

Akt wysiedlenia Indian – Ustawa: Indian Remowal Act; pierwszy dużej rangi akt prawny odchodzący od polityki respektowania praw Indian, podpisany 28 czerwca 1830 roku. Upoważniał on prezydenta do zagwarantowania Indianom nie zasiedlonych przez Białych prerii zachodnich w zamian za tereny zamieszkiwane przez nich w granicach stanów (szczególnie na Południowym Wschodzie), skąd Indianie winni być usunięci. Szybkie osadnictwo na wschód od Missisipi udowodniło, że osadnicy nie będą tolerowali obecności Indian. Wiele plemion północnych bez kłopotów przesiedlano na Zachód. Problem zaistniał na Południowym Wschodzie. Pięć Cywilizowanych Plemion (Chickasaw, Choctaw, Cherokee, Creek, Seminole) nie chciało porzucić swych zagospodarowanych ziem na rzecz bliżej nieokreślonej przyszłości na Terytorium Indiańskim. W latach trzydziestych pod nadzorem wojskowym i z użyciem siły przesiedlono około 100 tysięcy tych Indian. Około 25% zmarło po drodze. Marsz Indian Cherokee przeszedł do historii jako Szlak Łez. Na Florydzie Seminole przez siedem lat prowadzili wojnę w obronie swych domów.

http://www.mojeparfleche.cba.pl/Moje%20Parfleche%20Ah%20-%20Ak.htm