czwartek, 5 lipca 2012

legenda indiańska


Według wielu wierzeń świat jest pełen dobrych i złych duchów. Kiedyś, dawno temu, złe duchy niezadowolone ze stworzenia człowieka, wypowiedziały wojnę dobrym duchom. Niestety, dobre duchy przegrały wielką bitwę. Złe duchy, by  pokazać, kto rządzi światem i całym kosmosem, sprowadziły z północy śniegi, zimne wiatry, chmury oraz lody i zniszczyły słońce. Z ziemi zaczęły znikać kwiaty, zboża, ptaki, zwierzęta. Było zimno, pusto nieprzyjemnie, a ludziom zaczął głód zaglądać w oczy.
Wielcy wodzowie indiańscy zasiedli do wielkiej narady. "Co robić? Jak przywrócić ciepło i urodzaj?" Stary, szanowany czarownik zabrał głos: "Trzeba ponownie stworzyć słońce! Najdzielniejszy z wojowników musi na zawsze zostawić ziemię i swoich bliskich i udać się w pdróż międzygwiezdną. Wędrując od gwiazdy do gwiazdy musi nazbierać tyle promieni, by wystarczyło na zrobienie nowego słońca".
Po długiej ciszy, wstał młody wojownik Chickovaneg i powiedział, że jest gotów się poświęcić. W ciągu następnych dni przygotował się do wyprawy. Uszył sobie mokasyny - indiańskie buty - z łap upolowanego niedźwiedzia, ubranie ze skóry tygrysa, zrobił też wyjątkowo mocną tarczę i ostry oszczep. Wyruszył na polowanie promieni gwiezdnych. Wędrował tak od gwiazdy do gwiazdy, każdej zabierając niewielką ilość blasku. Pomagał mu Ognisty Wąż, który czasem służył Chicovengowi za most do bardziej odległych gwiazd. Wojownikowi w jego wyprawie próbowały przeszkodzić złe duchy, które za wszelką cenę chciały uniemożliwić powstanie nowego słońca. Na próżno. Coraz więcej promieni gwiezdnych było przyklejonych do tarczy Chicovenga, która z każdą chwilą jaśniała coraz jaśniej, w końcu stała się nowym słońcem. Jego blask przywrócił życie na ziemi.
Nie oznaczało to jednak końca pracy wojownika. Codziennie musiał wędrować po niebie z tarczą i bronić się przed złymi duchami. Zawsze, gdy go wściekle atakowały, rzucał w nie złotymi oszczepami-błyskawicami, a na koniec walki rozkładał na niebie kolorowy most - znak przywróconego porządku i spokoju.

http://www.uniwersytetdzieci.pl/clubs/showselectedarticle/1141

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz