piątek, 22 kwietnia 2011

indiańskie zwierzęta - konie 1


















Wojownicy indiańscy 2











symbole Indian 6

Okręgi 

Mały okrąg (1) oznacza Księżyc, kolor biały oraz siłę przemiany i rozwoju. 
Doskonały, wielki okrąg (2) jest symbolem najbardziej pierwotnej formy ducha. Z jednej strony, może przedstawiać Słońce, męskość, siłę miłości i barwę żółtą, zaś z drugiej strony – kobiecość, krąg rodzinny i empatię. 
Czarny punkt w centrum okręgu (3) jest symbolem męskiego nasienia, podczas gdy sam okrąg jest tym, co kobiece – tym, co odżywia nasienie. Ten znak może również wskazywać na połączenie, przymierze lub zawarcie związku małżeńskiego. 

czwartek, 21 kwietnia 2011

Mustang Medicine: Native American Flute-Blues MAMA Original


ŚLICZNE;D

Great spirit

Legendy Indian - Duch kukurydzy

Legenda Indian CZIPEWEJÓW

  Niegdyś, dawno temu, zdarzyło się, że pewien szczep Czipewejów zebrał wyjątkowo obfite plony kukurydzy. Ludzie ci pysznili się swoim bogactwem i tak ich ono rozzuchwaliło, że gospodarowali nim rozrzutnie. Objadali się bez umiaru, karmili kukurydzą psy, zostawiali część plonów na polu pozwalając im gnić bezużytecznie. Dzieci bawiły się kolbami kukurydzy i rzucały je w błoto.
Gdy się wszyscy najedli tak, że więcej już się w ich żołądkach nie mieściło, zakopali resztę w ziemi i wyruszyli na polowanie. Spotykali wielkie stada jeleni i łosi, lecz nie mogli nic złowić ani zabić. Zdawało się, że myśliwi oślepli: strzały chybiały celu, a zwierzyna umykała zwinniej i szybciej niż zazwyczaj. Nie zdobywali więc świeżego mięsa, a prowianty, które zabrali ze sobą, wkrótce się wyczerpały i głód zaczął ludziom doskwierać.
Przypomnieli sobie o zakopanej w wiosce kukurydzy i wysłali po nią kilku mężczyzn. Niestety okazało się, że do zapasów dobrały się myszy i zżarły wszystko.
Zmartwili się bardzo, gdy wysłannicy wrócili do obozowiska myśliwych z pustymi rękami.
– Za co zostaliśmy tak ciężko ukarani? – pytali jeden drugiego.
Powtarzając to pytanie bili w bębny i śpiewali święte pieśni.
Był między nimi pewien człowiek, który nigdy, nie brał udziału w marnotrawstwie kukurydzy. Przeciwnie, bardzo bolał nad tym, że jego współplemieńcy poniewierają wspaniałym darem Pana Życia. Rozmyślając ze smutkiem o ludzkim łakomstwie i rozrzutności wybrał się samotnie do lasu. Słyszał z daleka dudnienie bębnów i śpiew, gdy mężczyźni z jego szczepu próbowali obrzędami przebłagać duchy, najwidoczniej na nich zagniewane. Samotny wędrowiec zaszedł tymczasem w głąb puszczy, nie tkniętej, jak mu się wydawało, ludzką stopą.
Nagle znalazł się na polance. Pośrodku łączki wznosił się kopiec, a na jego szczycie stał szałas z kory brzozowej. Zbliżając się usłyszał płacz i jęki, więc zaciekawiony wszedł do szałasu. Na posłaniu z brudnych, zniszczonych skór leżał człowieczek; był bardzo blady. Wyglądał na chorego i miał strapioną minę. Człowieczek ten zaczął się żalić gościowi:
– Spójrz, jakiego nędzarza ze mnie ludzie zrobili! Jestem ich najlepszym przyjacielem, a oni mnie znieważali i szargali w błocie. Pozwalali, żeby psy szarpały na mnie odzież. Krzywdzili mnie na wszystkie możliwe sposoby. Dlatego sami teraz cierpią biedę. Przy­jaciele, jeżeli się kłócą, zawsze sobie nawzajem zadają rany.
Przybysz był oszołomiony, bo zrozumiał, na kogo patrzy i czyich skarg słucha.
A tamten drżącym głosem ciągnął dalej:
– Dobrze, że przyszedłeś tutaj i zobaczyłeś, w jakiej nędzy żyję. W moim dzbanie ma ani kropli wody. Nie zostawili mi odzieży, choćby liści, żebym się mógł ochronić przed chłodem. Chwasty zarosły mój ogród. Drapieżne zwierzęta czają się wokół mojego szałasu. Wkrótce pewnie mnie pożrą. Wracaj do swoich i powiedz im, coś tutaj widział i słyszał.
Serce dobrego Indianina napełniło się litością; obiecał człowieczkowi spełnić jego życzenie i pośpieszył z powrotem do obozowiska. Opowiedział współbraciom, jak wygląda szałas dobroczynnego ducha kukurydzy, jak mieszkaniec tego szałasu cierpi i jaką znosi nędzę.
– Mówił mi, że to wy doprowadziliście go do tego stanu – rzekł na zakończenie – i że to przez własne marnotrawstwo ściągnęliście na siebie nieszczęście.
Ludzie ze zdumieniem wysłuchali tej historii. Zrozumieli dopiero teraz, jak bardzo zawinili. Szybko zwinęli obóz, wrócili do swej wioski do nie zasianych pól, na których rozpleniły się chwasty. Zło­żyli psa w ofierze duchowi kukurydzy, oczyścili pole i przygotowali je pod zasiew. Garstkę ziaren nie zjedzonych przez myszy posiali w ziemi bardzo starannie, śpiewając pieśni, które należy śpiewać przy tej robocie.
W biedzie przeżyli do pory żniw. Zebrali obfite plony, użyli ich rozumnie i oszczędnie. Gdy potem wyruszyli na polowanie, szczęście im sprzyjało, ponieważ wciąż jeszcze szczerze żałowali, że zawinili łakomstwem i marnotrawstwem.

Otwarta rana Ameryki

Otwarta rana Ameryki to książka zainspirowana historią rodzinną. Aleksandra Ziółkowska-Boehm pisze o swoim stryju, rzeźbiarzu Korczaku Ziółkowskim, który w skałach Czarnych Wzgórz w dakocie Południowej wykuwał pomnik wodza Indian Crazy Horse'a. Jest to punkt wyjścia tego zbioru opowieści reportażowych poświęconych współczesnemu życiu i sytuacji amerykańskich Indian. Książka napisana prostym, klarownym językiem pokazuje zawiłe i trudne problemy, z którymi Stany Zjednoczone zmagają się od lat. Autorka opisuje szkoły indiańskie, losy kobiet, które nazwała "indiańskimi księżniczkami", pisze o indiańskich szyfrantach z II Wojny Światowej, smutku rezerwatów i o fortunach kasyn gry, wspierających wiele ambitnych przedsięwzięć. Książka zawiera także rozmowy, m.in. z Indianami, przedstawicielami plemion Szejenów, Apaczów, Kiowa, Chiskasaw. Wiele obrazów przedstawionych w tych opowieściach mocno porusza, a także wywołuje pytania. Czy w obecnej sytuacji - mając na uwadze tragiczną przeszłość - można pomóc Indianom? Jak dalece jest to możliwe? Odpowiedź pisarka zostawia czytelnikowi.
 http://www.wydawnictwo-debit.pl/offer,345,otwarta_rana_ameryki.html

pieczęć

W świetle księżyca pełni,
gdy słychać tylko ciszę.
Krzyk się rozległ.
Krzyk duszy bolącej.
Krzyk serca zdesperowanego.
Gdyż ust człowieka tego,
pieczęci kamienne wojownika dumy strzegą

Zdjęcia Indian 6










Wojownicy indiańscy 1










Jak Indianin

TRZEBA UKRYWAĆ UCZUCIA I POWSTRZYMYWAĆ SŁOWA.TRZEBA BYĆ JAK INDIANIN ,UFAĆ TYLKO ZAUFANYM.. DLA ŚWIATA MIEĆ KAMIENNĄ MASKĘ I NIE DAĆ SOBĄ POGARDZAĆ

środa, 20 kwietnia 2011

The Legend of Crazy Horse


nieco inne aczkolwiek ciekawe ukazanie historii Tashuncy Witko.

In the year of 65 when I was very young, we watched the dust clouds to the south and we knew that you had come.
We saw you build your chain of forts along the Bozeman road
But Red-Cloud had his allies a-counted long before it snowed.
And someday Great White Father you will know my name!

In the year of 66 you met me face to face. I decoyed your Captain Fetterman and we never left a trace.
Into our sacred homelands your Blue Coat Soldiers came,
But we just taught you a heap-big lesson in the battle of a hundred slain.
And someday Great White Father you will know my name!

In the June of 76 our Nation joined its hands. We made our camp at the Little Bighorn not knowing of your plans.
You sent your long-haired Custer of the Seventh Cavalry, to hunt and kill my children for wanting to be free.
And I think it's time Great White Father that you knew my name!!!

It's Crazy Horse! It's Crazy Horse!
And I wish that you were here to see,
cause I got Yellow Hair cornered at the Bighorn and I'm about to set him free!

Ride to the village to get my Oglala's, the Sans Arc's and the Miniconjou,
Get Sitting Bull with his band of Hunkpapa's the Brule's and the Blackfoot's too!
Riding home from battle came the Cheyenne ponies with white blood drippin' from their feet!
Their riders were a lookin' and a shoutin' up to heaven, here's to Chivington at Sand Creek!

Hey there mister wagon master what do ya' have inside, hidden underneath that buffalo hide?
Could it be ya brought to me some food from the man back east, so my starvin' children could have a feast?
Hey mother come look and see what the bastard done brought to me---alcohol, tobacco and guns....alcohol tobacco and guns.

Now I have seen the Eagle soaring beautiful and free, I don't want no man to make less of me.
Do you take me for a fool or as a little child? And do you really wonder what's made me wild?
Hey paleface ya better run...because my men are having lots of fun with alcohol, tobacco and guns-yeah!

Now I have waited patiently for you to pay your rent, but as of yet I haven't seen that first red cent.
I don't think that there's much chance of me evicting you, but watch out for that day that you get Sioux'd.
A hundred years have seen the setting sun, but his sad country still is run on alcohol-tobacco- and guns.
A hundred years have seen the setting sun, but his sad country still is run on alcohol-tobacco-and guns.

Now you try to trick me and lock me up in jail,
but where would a stupid savage find the bondsman or the bail?
I turn to run for I am scared and want so to be free, I feel the ice-cold bayonet as it sinks deep inside of me.
But some day Great White Father you'll remember me!

Sioux warriors teach your children the white man's evil tongue.
Make them know the name of Crazy Horse and the battles he has won.
So they will know the truth when its knowledge that they crave.
Let them sing of the land of the free and the home of the brave.
And of the Great White father that dug my grave.

Brown rivers once were blue, now the fish float upside down.
Ancestral burial grounds that's where you built your towns.
The smokestacks from your factories they pollute my skies.
You slaughtered all my buffalo and you left me here to die.
And all of this you have done in the name of God!

Crazy Horse he was laid to rest on a creek called Wounded Knee.
but there is more buried in his grave than the wisest man could see.

I have dreamed the vision of the horse that dances wild, and I have seen the land of the great beyond.
I am one with this earth as a little child. Let my eternal light shine on.

Ride away and don't recall the things that are best forgotten.
Try to find a way-of picking from the barrel the one that's rotten.
The key to peace is sitting on your shoulders. So knock upon the door and you walk on in.
You're just a child who has but to remember, that in yourself you just found your best friend.

so ride away lord--

It is said that Crazy Horse had the power to dream himself into the real world-
and to leave the illusion behind.......

***

LAKOTA MAKATA TAKA HELA* i pamiętaj kim jesteś.














*kochaj swoją ziemię (lak.)

życie dla życia...