poniedziałek, 10 lutego 2014
sobota, 8 lutego 2014
Norman H. Russell - Dwa kręgi
są dwa kręgi
krąg mężczyzn w centrum
dokoła wielkiego ogniska
w zimnym cieniu
mężczyźni mówią wiele mądrości
ustanawiają wszelkie prawa
podejmują wszystkie decyzje
a potem odwracają się do kobiet
jeśli potrząsną głowami
mężczyźni muszą zaczynać od nowa
środa, 5 lutego 2014
poniedziałek, 3 lutego 2014
Tak wirują,
tak tańczą na wietrze
niepomne kruchości istnienia,
uniesione jego euforią
w szczęścia ulotnych godzinach.
Tak smutno opadają,
tak cicho życie dla życia oddają
tęsknotą otulone,
pragnące wam oddać siebie.
Bo wszystko jest jednym
i jednym jest wszystko
w cudnym kręgu życia
zamkniętym ręką Boga.
sobota, 1 lutego 2014
mądrość Indian Lakota
Ubóstwo jest jak pętla, która uczy nas szacunku i pokorą, do Boga i człowieka…...
Siła, bez względu na sposób ukryty, odporność rodzi…
Kiedy człowiek oddala się od natury jego serce staje się twarde…...
Istnieje wiele dobrych sposobów na podążanie szlakiem prostym jak strzała…...
Z wszystkich rzeczy, i we wszystkim, wszyscy jesteśmy krewnymi…...
Manitu wzioł garść południowego wiatru i tchoł w niego oddech tworząc w ten sposób konia…...
Naród bez historii jest jak wiatr w trawie…...
Dotykać ziemi gołymi stopami to mieć harmonię z naturą…...
Spójrz na starszych ludzi, oni są warci swojego starego wieku; widzieli wiele dni, doświadczyli siebie, z pomocą Wielkiego Ducha, osiągnęli, podeszły, dojrzały wiek. W tym ...
Czarny Łoś
Wielki Duchu, mój Ojcze, na całym świecie oblicza wszystkich istot są podobne.., spójrz na niezliczone twarze swoich dzieci, z dziećmi w swych ramionach, by mogły stawić cz...
Czarny Łoś
Rdzenny Amerykanin łączył swą dumę z pokorą. Wierzył on głęboko w milczenie – znak doskonałej równowagi. Milczenie jest absolutna równowagą, równowagą ciała, umysł...
Człowiek, który utrzymuje swoją osobowość zawsze spokojną i nie wstrząsaną przez burze istnienia, reprezentuje idealna postawę życiową i idealne zachowanie…...
czwartek, 30 stycznia 2014
środa, 29 stycznia 2014
sobota, 25 stycznia 2014
Joseph Bruchac - Przyjaciel Indian
Pewnego dnia człowiek
uważany za przyjaciela Indian
mówił Czerwonemu Kubrakowi
o dobrych stosunkach
jakimi się cieszą Senekowie
z białymi sąsiadami.
Czerwony Kubrak wziął go
nad rzekę i zaproponował
by usiedli razem
na kłodzie przy strumieniu.
Kiedy usiedli
Czerwony Kubrak przysunął się bliżej
mężczyzny i powiedział mu: "Posuń się".
Mężczyzna przesiadł się, ale Czerwony
Kubrak przysunął się znowu.
"Przesuń się" - powiedział.
Trzy razy to powtarzali
aż człowiek ten siedział
na końcu kłody tuż nad wodą.
Wtedy jeszcze raz usłyszał: "Posuń się".
"Ale jeśli się przesunę
to wpadnę do wody!"
bronił się mężczyzna,
chwiejąc się na krawędzi.
Na to Czerwony Kubrak odrzekł:
"No widzisz, a wy biali
każecie nam się jeszcze przesuwać,
gdy już nie ma dokąd pójść".
czwartek, 23 stycznia 2014
środa, 22 stycznia 2014
poniedziałek, 20 stycznia 2014
sobota, 18 stycznia 2014
Duke Redbird - Małżeństwo
Żaden kapłan nie powiedział jej, że jest moja,
żadna obrączka nie przywiązała jej do mnie,
żadna ceremonia nie uświęciła jej duszy,
żaden dokument nie oglądał jej imienia.
A przecież
Kochające ręce przyszywały paciorki na moich mokasynach
błyszczące oczy witały mnie po polowaniu,
czułe pieszczoty układały moją duszę do snu,
ciche słowa szeptały mi, że byłem dzielny.
Dlatego że -
Wielki Duch dostrzegł jej dobroć
jego głos przywiódł ją do mnie
nasza Matka Ziemia przyjęła nas oboje,
z ich błogosławieństwem staliśmy się jednym
czwartek, 16 stycznia 2014
środa, 15 stycznia 2014
sobota, 11 stycznia 2014
czwartek, 9 stycznia 2014
środa, 8 stycznia 2014
sobota, 4 stycznia 2014
Bob Bacon - * * * ( Nie chcę umierać jak biały człowiek... )
Nie chcę umierać jak biały człowiek
Zaplombowany samotnie w metalowej skrzynce -
Niewinnej i sterylnej - z ostatnim oddechem
W ciemnym garniturze, w białej koszuli, krawacie, skarpetkach i
lakierkach.
Dajcie mi pokarm, bym mógł się pożywić w mej podróży,
A nie ubierajcie mnie jak na wystawę sklepową.
Nie siedźcie przy mnie w swej całej dostojności
Udając że tego się właśnie potrzebuje.
To tylko śmierć, kolejne przeistoczenie w kręgu
Mej wędrówki. To nie jest koniec mój przyjacielu,
Lamentujący w ciemności od rana...
Zaplombowany samotnie w metalowej skrzynce -
Niewinnej i sterylnej - z ostatnim oddechem
W ciemnym garniturze, w białej koszuli, krawacie, skarpetkach i
lakierkach.
Dajcie mi pokarm, bym mógł się pożywić w mej podróży,
A nie ubierajcie mnie jak na wystawę sklepową.
Nie siedźcie przy mnie w swej całej dostojności
Udając że tego się właśnie potrzebuje.
To tylko śmierć, kolejne przeistoczenie w kręgu
Mej wędrówki. To nie jest koniec mój przyjacielu,
Lamentujący w ciemności od rana...
Początek w końcu ma swoje korzenie. Nikt nie położył kamiennego nagrobka na mnie, Tu spoczywa tylko moje ciało. Mój duch wędruje wśród przyjaciół, którzy mnie kochają. Koniec? Mój przyjacielu, odpowiedź musi brzmieć nie.
czwartek, 2 stycznia 2014
wtorek, 31 grudnia 2013
Śpiew o życiu i śmierci
AZTEKOWIE
Czy odejdę, jak umierają kwiaty?
Czy bez śladu zniknie kiedyś moje imię?
Czy nie pozostanie nic ze mnie na ziemi?
Nawet kwiaty, nawet śpiewy!
Co moje serce ma począć?
Czy na próżno przychodzimy żyć, na próżno wschodzimy na ziemi?
*
Przychodzimy tylko spać, przychodzimy tylko śnić:
To nieprawda, to nieprawda, że na ziemię przychodzimy żyć.
Przychodzimy się przemieniać wiosną w trawy:
Nasze serca zaczynają się zielenić i otwierać swoje korony,
Kwiatem jest to nasze ciało: kwiatów kilka daje i usycha.
*
Och, po raz drugi nie ma powrotu na ziemię,
O, władcy Cziczimeków!
Bądźmy szczęśliwi!
Czy kwiaty kto z sobą zabiera do krainy śmierci?
Wypożyczono nam je, nic więcej.
Prawdą jest to, że odchodzimy.
Porzucamy kwiaty, śpiewy i ziemię.
Prawdą jest to, że odchodzimy.
*
Jeżeli tylko tutaj, na ziemi,
Są kwiaty i śpiewy,
Niech będą naszym bogactwem,
Niech będą naszą ozdobą,
Cieszmy się nimi.
*
Ach, gdyby można żyć zawsze!
Ach, gdyby nie trzeba umierać!
Żyjemy z sercem rozdartym,
Z hukiem w nas biją piorunu,
Nadzorowani i napastowani
Żyjemy z sercem rozdartym.
Musimy cierpieć.
Ach, gdyby można żyć zawsze!
Ach, gdyby nie trzeba umierać!
Przedruk za: Stolarek Zbigniew [wybór i przekład]: „Czerwone oczy maski. Murzyńskie, eskimoskie, indiańskie, polinezyjskie teksty poetyckie”; Wydawnictwo „Iskry”, Warszawa 1962 r.
poniedziałek, 30 grudnia 2013
niedziela, 29 grudnia 2013
Śpiew wojenny Dakotów
Miałem się
Za wilka.
Ale nic nie jadłem
I dlatego
Nie mogę ustać
Na nogach.
Miałem się
Za wilka,
Ale
Sowy
Pohukują
I
Boję się nocy.
Przedruk za: Stolarek Zbigniew [wybór i przekład]: "Czerwone oczy maski. Murzyńskie, eskimoskie, indiańskie, polinezyjskie teksty poetyckie"; Wydawnictwo "Iskry", Warszawa 1962 r.
sobota, 28 grudnia 2013
czwartek, 26 grudnia 2013
Śpiew o ciemnościa
IROKEZI
Przedruk za: Stolarek Zbigniew [wybór i przekład]: „Czerwone oczy maski. Murzyńskie, eskimoskie, indiańskie, polinezyjskie teksty poetyckie”; Wydawnictwo „Iskry”, Warszawa 1962 r.
http://www.twilightrpg.fora.pl/to-my,53/wiersze-i-piesni-indianskie,358.html
Czekamy w ciemnościach!
Chodźcie wszyscy, którzy nas słyszycie,
pomóżcie nam w nocnej podróży:
znikąd słońce teraz nie świeci,
znikąd gwiazda teraz nie błyszczy.
Chodźcie, pokażcie nam drogę:
noc jest nam niechętna,
zamyka powieki.
Księżyc o nas zapomniał.
Czekamy w ciemnościach.
Przedruk za: Stolarek Zbigniew [wybór i przekład]: „Czerwone oczy maski. Murzyńskie, eskimoskie, indiańskie, polinezyjskie teksty poetyckie”; Wydawnictwo „Iskry”, Warszawa 1962 r.
http://www.twilightrpg.fora.pl/to-my,53/wiersze-i-piesni-indianskie,358.html
wtorek, 24 grudnia 2013
sobota, 21 grudnia 2013
Śpiew po bitwie
Śpiew po bitwie (Dakotowie)
Kiedy młodzi przechodzili,
Szukałem go wzrokiem.
Znów jestem pełen zdumienia,
Że odszedł.
Jest w tym coś,
Z czym się nie mogę pogodzić.
Puszczyki pohukują w moją stronę.
Puszczyki pohukują w moją stronę.
Tyle tylko słyszę
W życiu.
Wilki wyją w moją stronę.
Wilki wyją w moją stronę.
Tylko tyle słyszę
W życiu.
czwartek, 19 grudnia 2013
Śpiew o orle
Śpiew o orle
Szerokimi,
Coraz szerszymi kręgami
Przepływa cień ptaka Kawy
Po tym miejscu prerii
Kędy moja droga.
Patrzę
Za ptakiem.
Kawa do mnie woła.
Skosem się kładzie na skrzydłach
I znika.
Szerokimi, Coraz szerszymi kręgami
Orzeł krąży ponad drzewem,
Krąży ponad swoim gniazdem,
Czuwa.
Naraz się krzykiem odzywa.
Rozległym kręgiem płynie jego krzyk,
Daleko się toczy
Na przestrogę wrogowi
W tym całym kręgu.
Przedruk za: Stolarek Zbigniew [wybór i przekład]: „Czerwone oczy maski. Murzyńskie, eskimoskie, indiańskie, polinezyjskie teksty poetyckie”; Wydawnictwo „Iskry”, Warszawa 1962 r
wtorek, 17 grudnia 2013
poniedziałek, 16 grudnia 2013
Hymn do Ptaka Grzmotu
Hymn do Ptaka Grzmotu (Nawahowie)
W Tsegihi,
W domu postawionym ze świtu,
w domu postawionym ze zmierzchu,
w domu postawionym z posępnej chmury,
w domu postawionym z deszczu i mgły, z pyłku kwiatów, z szarańczy
gdzie czarna mgła przesłania wejście
— do ścieżki prowadzi tam tęcza
gdzie na szczycie, wysoko, zygzaki błyskawic,
o, bóstwo w pełni męskich sił!
Zejdź ku nam w mokasynach z czarnych chmur,
zejdź ku nam w nagolennikach, w koszuli, z włosami z czarnych chmur,
zejdź ku nam z myślą owitą w czarne chmury.
Zleć ku nam z posępnym grzmotem ponad nami,
zleć ku nam z chmurą, co powstała u twych stóp,
zleć ku nam z ciemnością, co powstała z czarnej chmury na twej głowie,
z zygzakami błyskawic, co tam w górze huczą na twej głowie,
zleć ku nam z tęczą, co tam w górze rozwieszona na twej głowie,
z ciemnością, co powstała z czarnych chmur na twych skrzydłach,
zleć ku nam z odległą ciemnością, co powstała z deszczu i mgły na krańcach twych skrzydeł,
zleć ku nam z zygzakami błyskawic, z tęczą rozwieszoną tam w górze na krańcach twych skrzydeł.
Zejdź ku nam z bliską już ciemnością, co powstała z czarnych chmur, z deszczu i mgły.
Zejdź ku nam z ciemnością na ziemi.
Oto pragnę, żeby się woda spieniła nad korzonkami wysokiego zboża.
Na twoją cześć złożyłem ofiarę,
dla ciebie przygotowałem ogień, który płonie.
O, pokrzep moje stopy,
pokrzep moje członki, moje ciało, mojego ducha, mój głos, pokrzep je.
Oddal dzisiaj ode mnie swój urok,
oddal ode mnie swój urok.
Wziąłeś go daleko ode mnie,
już wyrwany jest ze mnie,
zaniosłeś go daleko ode mnie.
Na szczęście ozdrowiałem,
na szczęście odzyskuję rześkość,
moje oczy odzyskują siłę,
do głowy napływa mi rześkość,
nowa: siła zwraca mym członkom życie,
słyszę nowymi uszami.
Na szczęście urok oddalony ode mnie,
na szczęście idę, idę wolny od udręk, idę
z światłem w sercu, idę radosny.
Chcę obfitości posępnych chmur,
chcę obfitości traw,
obfitości kwiatowych pyłków, obfitości rosy.
Oby na szczęście biała pszenica
szła z tobą aż po krańce ziemi,
oby na szczęście piękna żółta pszenica,
piękna niebieska pszenica wszelkich odmian,
rośliny wszelkich rodzajów, dobra i drogocenności wszelkich rodzajów
szły z tobą aż po krańce ziemi.
Oby na szczęście ci towarzyszyły przed tobą,
za tobą, pod tobą, nad tobą, wokół ciebie, oby ci towarzyszyły na szczęście.
Obyś tak mógł wypełnić swoje dzieło.
Wtedy szczęśliwy starzec obróci ku tobie wzrok,
szczęśliwa stara kobieta będzie na ciebie patrzeć,
młodzieńcy i dziewczęta będą na ciebie patrzeć,
dzieci będą na ciebie patrzeć,
wodzowie będą na ciebie patrzeć,
szczęśliwi obrócą ku tobie wzrok rozchodząc się na wszystkie strony,
szczęśliwi będą na ciebie patrzeć zbliżając się do nowych domów.
Niech ścieżką pokoju wiodą drogi z ich domów,
niech wszyscy wrócą szczęśliwie.
Idę w błogości,
z błogością przede mną, tak idę,
z błogością za mną, idę,
z błogością nade mną i dokoła mnie, idę.
Skończyło się wszystko na błogości, skończyło
się wszystko na błogości!
Przedruk za: Stolarek Zbigniew [wybór i przekład]: „Czerwone oczy maski. Murzyńskie, eskimoskie, indiańskie, polinezyjskie teksty poetyckie”; Wydawnictwo „Iskry”, Warszawa 1962 r.
niedziela, 15 grudnia 2013
czwartek, 12 grudnia 2013
kroki
postawiłem stopę na ziemi
wzięła jej odbicie
błoto wylazło między palcami
dałem oczy jastrzębiowi
wziął mój wzrok
i wypełnił słońcem oczodoły
postawiłem żółwia na nogi
przestał się kręcić bezradnie
i ruszył do rzeki
upolowałem jelonka w puszczy
i pobłogosławiłem strzałę
nakarmi żonę i dzieci
słuchałem pieśni śpiewaka
on śpiewał
o dawnych czasach
zbierałem czerwone poziomki na łące
pierwszy owoc wiosny
zima puściła
czekałem na wiatr z zachodu
nadciągnął ze wzgórza
i przykrył me kości
tłumaczenie Marek Maciołek; przedruk za „Droga pokoju Indian Hopi i inne tradycje” Marii Głowackiej
Subskrybuj:
Posty (Atom)



.jpg)
.jpg)


.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)



.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)


.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)







