Rezerwaty (w dużej części) funkcjonują jak 3 świat Ameryki i wszystkie są największą klęską i hańbą jej białych lokatorów.
Tak strasznie zazdroszczę wszystkim tym, co mieszkają w Ameryce. Są tak blisko Indian, na wyciągnięcie ręki. Mogą ich osobiście poznawać, rozmawiać z nimi, przebywać wśród nich, spojrzeć w oczy, uścisnąć dłonie. Mają tak wielki, przeogromny skarb, którego po przerażającej większości nie doceniają. Och ile bym dała aby się z kimś stamtąd zamienić. To jest niesprawiedliwe, ja kocham Indian i chcę być tam gdzie oni a nie mogę. Amerykanie traktują Indian jak powietrze a dla mnie Indianie są jak powietrze i to po długim bezdechu. Jestem tak daleko od Indian a potrafiłam otworzyć oczy na ich piękno i cierpienie. Biała Ameryka jest tak blisko a wciąż ma oczy zamknięte choć udaje, że jest inaczej. Może po prostu gdy mamy "coś" na co dzień to przestajemy to doceniać.
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)